Mała rzecz, a cieszy czyli automasaż piłeczką tenisową

 

Dziś będzie trochę nietypowo, bo mało tekstu, a sporo obrazu 🙂 Jako że to mój debiut operatorski, filmiki nie są najlepszej jakości. Oscara nie zdobędę, ale mam nadzieję, że są na tyle czytelne, że uznacie je za pomocne 🙂

Piłeczka tenisowa może nam dostarczać wiele ciekawych doznań również poza kortem 🙂 Mowa o automasażu, który zdobył zasłużoną sławę i gości na siłowniach, salach i w salonach biegaczy, chodziarzy i zwykłych zjadaczy chleba. Oczywiście automasaż można wykonać specjalną piłeczką, a nawet całym arsenałem stworzonych do tych celów piłek, wałków i piłeczek, ale i ta mała żółta kulka też doskonale spełnia swoją rolę 🙂

Automasaż pomaga nam rozmasować i rozluźnić mięśnie, a nawet całe zespoły mięśni (patrz taśmy anatomiczne), a tym samym przez zwiększenie ich ukrwienia, dotlenienia, odżywienia i poprawę eliminacji zbędnych metabolitów przyspieszać regenerację po wysiłku, zwiększać ich siłę, a także zapobiegać powstawaniu bolesnych punktów spustowych.

Stopa

Zacznijmy od stóp. Automasaż nie tylko przynosi ulgę naszym zmęczonym stopom, ale także, jako że działa na fundament naszego ciała i początek taśmy anatomicznej tylnej, wpływa na funkcjonowanie nawet odległych obszarów. Wystarczy nadmienić, że jest wykorzystywany w treningu dna miednicy dla rozluźniania mięśni tego obszaru.

 

Czas na podudzie.

(wybaczcie pierwsze sekundy :))

Biegacze, chodziarze i kolarze z reguły skarżą się po wysiłku na ból i napięcie w łydkach (trójgłowy łydki) i z reguły pamiętają o automasażu tego rejonu, zaniedbując jednak obszary po zewnętrznej i wewnętrznej stronie goleni.

Zobaczcie jak można pomasować też zewnętrzną

 

i wewnętrzną stronę goleni.

Pamiętajcie, że piłeczkę należy prowadzić obok piszczeli, tak gdzie czujecie, że kończy się kość, a zaczyna mięsień, a nie po samej kości.

W kolejnym wpisie nadejdzie czas na kolejne rejony ciała. Może do tego czasu podszkolę się w operowaniu kamerą.

stay tuned 🙂

Ki yoga

Ki joga (zwana również Ki FusionYoga ™ lub Zen Ki Yoga™) to spotkanie mądrości starożytnych Indii z dorobkiem Orientu. System ten jest połączeniem tradycyjnej Hatha Jogi ze starożytną medycyną chińską i japońską. Ki joga, podobnie jak one opiera się na koncepcji Yin i Yang, oraz systemie 5 żywiołów wraz z odpowiadającymi im porami roku i meridianami. Czerpie również z makrobiotyki i Zen Shihatsu.
Nazwę swą zawdzięcza energii życiowej Ki (Qi/ Chi/ Prana) krążącej w naszym ciele ustalonymi szlakami, nazywanymi meridianami. Tak jak medycyna orientalna, taki i Ki joga opiera się na przekonaniu, że tylko prawidłowy przepływ Ki gwarantuje nam zdrowie fizyczne i psychiczne, harmonię w sferze emocjonalnej oraz optymalną wydolność naszego organizmu. Głównym celem tego systemu jest dążenie do zapewnienia owego swobodnego przepływu poprzez meridiany. Zablokowanie lub zachwianie równowagi w przepływie energii w którymś z narządów prowadzi bowiem do chorób nie tylko ciała, ale również w sferze psychiki.
Jako że człowiek jest częścią natury, tak jak przyroda ulega przemianom zarówno zgodnym z rytmem dobowym jak i związanymi z porami roku. Funkcjonowanie naszego organizmu, praca i wydolność poszczególnych narządów i układów, nasz nastrój i emocje zmieniają się w ciągu dnia i roku. Wobec tego kluczem do utrzymania równowagi w przepływie energii, a tym samym i zdrowia ciała i ducha jest dostosowanie stylu życia, diety, ale i praktyki do przemian zachodzących w przyrodzie.
Praktyka Ki jogi jest dostosowana do naszego biologicznego zegara- odzwierciedla pory dnia i roku stymulując funkcjonowanie meridianów najlepiej funkcjonujących w tym momencie, co zapewnia właściwy przepływ przez nie energii oraz pozwala najlepiej wykorzystywać ich maksimum energetyczne. W ten sposób joga wpływa zarówno na sferę fizyczną, jak i emocjonalną i sprawia, pozwala nam żyć zgodnie z naturalnym rytmem naszego organizmu .
Ki joga zakłada, że szczególne problemy z wykonaniem jakiegoś typu asan czy to ze względu na ograniczenia płynące z naszego ciała (np. słabe stawy, mało elastyczne mięśnie, ciężkość nóg), jak i psychiki odzwierciedlają zaburzenia w pracy odpowiadającego tej funkcji narządu. W pewnym więc sensie praktyka pełni rolę diagnostyczną.
Co ważniejsze jednak, poprzez systematyczną pracę nad wykonaniem konkretnych pozycji możemy pomóc sobie przywrócić właściwy przepływ energii w meridianie, a co za tym idzie- zdrowie.
Tak więc Ki joga oparta na znajomości funkcjonowania kanałów energetycznych i ich funkcjonowania pozwala zlokalizować prawdziwe źródło problemów zdrowotnych, a nie tylko zwalczać ich zewnętrzne objawy. Odpowiednio zaplanowana praktyka pozwala nie tylko uwolnić nasze plecy od napięcia, wzmocnić nogi, uelastycznić mięśnie, uspokoić myśli czy poprawić nastrój, ale likwidować pierwotne przyczyny schorzeń.
Choć zajęcia są układane w nawiązaniu do poszczególnych pór roku, nie znaczy to, że sekwencji zimowej nie można wykonywać w lipcu- oznacza to jedynie, że zimą, przez to, że jest zsynchronizowana z naszym biologicznym zegarem będzie ona najbardziej korzystna. Jeśli natomiast mamy problem z funkcjonowaniem konkretnego meridianu możemy przez cały rok pracować w oparciu o sekwencję przygotowaną dla „jego” pory roku. Warto jedynie pamiętać, by latem nie wykonywać zbyt często elementów sekwencji ognia (poświęconej porze letniej) i odwrotnie. Oczywiście można je wykorzystywać i wplatać w praktykę należy jednak pamiętać o zachowaniu odpowiednich proporcji.
Sekwencje Ki jogi mogą być dynamiczne lub statyczne. Te pierwsze, poprzez przez wielokrotne energiczne powtarzanie kierują Ki to osłabionych meridianów lub regulują dopływ energii do tych w których przepływ jest za duży dzięki czemu ciało odzyskuje równowagę energetyczną. Sekwencje statyczne natomiast polegają na utrzymywaniu pogłębionego, świadomego oddechu podczas dłuższego trwania w konkretnej asanie co pozwala odblokować kanały energetyczne i uwolnić Ki.
Ki joga uczy nas świadomie pracować ze swoim ciałem by przywrócić równowagę. W ten sposób możemy uwalniać się od bólu stawów, przeziębień, zwalczyć depresję wzmocnić i uelastycznić mięśnie, uśmierzać bóle migrenowe czy menstruacyjne lub poprawić trawienie. Działa ona również na poziomie emocjonalnym, a także zmienia nasz styl życia tak byśmy umieli żyć w harmonii ze światem, którego częścią jesteśmy.
 droga 1

NARZĄDY A PORY ROKU

Związek pór roku z poszczególnymi meridianami wynika stąd, że każdy z narządów ma swoje maksimum i minimum energetyczne przypadające na określoną porę roku. Według teorii pięciu żywiołów w ciągu roku następuje 5 przemian- pór roku wiosna, lato, późne lato, jesień i zima, a z każdą z tych pór związany jest jeden z żywiołów (ogień, ziemia, metal, woda i drewno), kolor, smak oraz te meridiany- narządy, których optymalne funkcjonowanie przypada na konkretną porę roku.Jest 12 głównych meridianów: wątroba, woreczek żółciowy, jelito cienkie, serce, osierdzie, potrójny ogrzewacz, żołądek, śledziona i trzustka, płuca, jelito grube, nerki i pęcherz moczowy.
WIOSNA
Blooming Cherry Blossoms Tokyo, Japan
Narządy: wątroba, woreczek żółciowy; żywioł- drewno; smak kwaśny
Wiosna, to dla większości z nas najradośniejsza pora roku- czas odnowy i zmian. Nasze ciało wraz z otaczającą nas przyrodą budzi się z długiego zimowego snu. Wraz z kiełkującymi w ziemi nasionami kiełkują nowe pomysły. Siły witalne, energia, chęć do działania rosną, słońce i rozwijająca się w koło roślinność niosą wiarę w powodzenie każdego przedsięwzięcia. Chcemy tworzyć, zmieniać, odnawiać. To także czas na tradycyjne wiosenne porządki- i to nie tylko na biurku i w szafie, ale także w naszym ciele i umyśle. Wiosna to czas na pozbycie się z ciała toksyn, sztywności ciała, ale i oczyszczenie umysłu- musimy pozbyć się starego by stworzyć przestrzeń dla nowych idei i przedsięwzięć.Narządami związanym z wiosną są wątroba i pęcherzyk żółciowy i to w tych narządach wiosną jest najwięcej energii. To wątroba właśnie jest odpowiedzialna za eliminowanie toksyn z naszego ciała. Tradycyjna medycyna chińska patrząca holistycznie na człowieka dostrzega powiązanie funkcjonowania głównych narządów z stanem innych części ciała, a także stanem naszej psychiki. Tak więc, jako że wątroba kontroluje nasze stawy i odpowiada ona za elastyczność mięśni i ścięgien. Wątroba ma również wpływ na oczy i wzrok, paznokcie, emocje i łzy.
Wątroba to elastyczność nie tylko naszego ciała, ale również umysłu. Cierpliwość i tolerancja zaś wskazują, że jest w dobrym zdrowiu. Pęcherzyk żółciowy natomiast związany jest z poczuciem kontroli, zorganizowaniem, uporządkowaniem i umiejętnością zarządzania swoim życiem. Sprawnie działający wpływa na podejmowanie decyzji, umiejętność planowania, realizowania założeń i zarządzania czasem.
Objawy braku równowagi:
Zaburzenia równowagi energii w meridianie wątroby mogą wywoływać sztywność, osłabienie i bóle stawów, stany zapalne i niestabilność Zaburzenia powodują również problemy ze wzrokiem, zapalenia spojówek, kruchość i łamliwość paznokci. Alergie pochodzenia wątrobowego uaktywniają się zwykle wiosną. W sferze emocjonalnej zaburzenia funkcjonowania wątroby niosą wahania nastroju, wybuchy złości, nienawiść, zniecierpliwienie i drażliwość. Stany depresyjne problemy z koncentracją i dezorganizacja również świadczą o kłopotach z wątrobą.Joga w tym czasie koncentruje się na zwiększeniu elastyczności ciała, pomaga pozbywać się napięć oraz sztywności stawów. Koncentruje się również na rozwijaniu naszej cierpliwości i samokontroli

LATO
Poppies in a Meadow
Narządy- serce i osierdzie, jelito cienkie; Żywioł- ogień; smak- gorzki.
Lato to czas obfitości, słońca i radości. Jako że jesteśmy częścią otaczającego nas świata, tak jak przyroda jest w pełnym rozkwicie- tak i w naszych organizmach poziom energii jest najwyższy w ciągu roku, a słońce sprawia, że mamy lepszy nastrój . Lato to również dla nas czas wakacji i relaksu, mamy więcej czasu, dni są dłuższe, ciepłe, nie mamy ochoty siedzieć uwięzieni w czterech ścianach- ciągnie nas by wyrwać się na łono natury, mamy więcej chęci i sił na spotkania z przyjaciółmi, śmiech i zabawę. Dominującymi narządami lata są serce i potrójny ogrzewacz- prawidłowy przepływ energii w tych meridianach otwiera nas na ludzi, otaczający nas świat, ale również sygnały płynące z naszego wnętrza. Nic więc dziwnego, że lato sprzyja nawiązywaniu, pogłębianiu i poprawie relacji. To czas komunikowania się z innymi ludźmi, ale i sobą samym- nasze serce staje się wrażliwe i otwarte nie tylko na komunikaty płynące z zewnątrz, ale na głos intuicji. Równowaga w dominujących narządach daje nam poczucie wewnętrznego spokoju i jedności z otaczającym światem. Potrafimy uświadamiać sobie i komunikować swoje potrzeby i jesteśmy wrażliwi na potrzeby innych
Kolejnym narządem jest jelito cienkie- wzmocnione dodatkową dawką energii w tym okresie poprawia trawienie- jeśli nie ma zaburzeń w jego funkcjonowaniu rzadziej w tym okresie skarżymy się na dolegliwości związane z funkcjonowaniem układu pokarmowego.
Objawy braku równowagi:
Brak równowagi energetycznej w dominujących narządach lata przejawia się nadciśnieniem, zaburzeniami krążenia, zwiększoną potliwością, zaburzeniami pracy serca, niestrawnością i bólem i napięciem mięśni górnych pleców. W sferze emocjonalnej widać nadpobudliwość, niepokój, zaburzenia komunikacji zarówno z innymi ludźmi, jak i w życiu wewnętrznymPÓŹNE LATO
Window Display of Autumn Harvest FoodsNarządy: żołądek, śledziona z trzustką; żywioł- ziemia; smak- słodki
Babie lato- schyłek lata, pojawiają się pierwsze sygnały nadchodzącej zmiany pór roku. Wciąż jeszcze cieszymy się piękną letnią pogodą, jednak już zaczynami odbierać sygnały zbliżającej się jesieni. To także początek zbierania plonów- okres obfitości, rodzenia owoców pysznych słodkich owoców. Nic więc dziwnego, że dominującym smakiem jest właśnie smak słodkiJ. Meridianami schyłku lata są żołądek, śledziona i trzustka- narządy odpowiedzialne za trawienie, przetwarzanie i dystrybucję składników odżywczych. Żołądek zawiaduje naszymi codziennymi rutynowymi zachowaniami, przede wszystkim tymi związanymi z jedzeniem i snem , a także cyklem menstruacyjnym- niestety łatwo zaburzyć jego równowagę przez spożywanie zbyt dużej ilości słodkiego jedzenia. Śledziona jest odpowiedzialna za prawidłowy skład krwi, a trzustka za wytwarzanie insuliny i metabolizm cukrów, a tym samym za utrzymanie prawidłowego jego poziomu we krwi.

Objawy braku równowagi:
Jeśli uskarżamy się na kiepskie trawienie, wzdęcia, refluks lub wrzody żołądka, obniżoną odporność, gwałtowne wahania wagi (zarówno tycie, jak i jej utrata), a także nieregularne i bolesne miesiączki i utrata jędrności ciała może to oznaczać, że doszło do zaburzenia funkcjonowania żołądka, śledziony lub trzustki. W sferze emocjonalnej zachwianie równowagi przejawia się głównie zaburzeniami łaknienia, brakiem apetytu lub napady wilczego głodu, a zwłaszcza apetytem na słodycze, bezsennością, niepokojem i wahaniami nastroju.
Joga w tym okresie ukierunkowana jest na pracę nad poprawą przepływu energii i funkcjonowania dominujących meridianów, Sekwencje układane są również tak, by przynosić polepszenie nastoju i samooceny, lepiej kontrolować wahania nastroju, radzić sobie z napadami głodu.

JESIEŃ
Maple Trees in October Nagano, Japan

Narządy: płuca i jelito grube; żywioł- metal ; smak- ostry
Jesień to czas na eliminowanie, nasza energia i chęć do działania ulega powoli obniżeniu. Dominującymi narządami są płuca i jelito grube. Prawidłowe funkcjonowanie jelita grubego pozwala nam utrzymać prawidłową wagę, unikać niedyspozycji żołądkowych i poprzez sprawne eliminowanie zbędnych produktów przemiany materii zapewnia piękną, czystą i promienną cerę. Prawidłowa praca płuc i swobodny, pełny oddech pozwalaj przejść bezpiecznie przez rozpoczynający się okres przeziębień, uspokaja, daje poczucie równowagi i ułatwia kontrolę nad stresem.
Objawy zaburzeń równowagi:
Problemy ze strony układu oddechowego takie jak astma, osłabiona odporność i związane z tym częste przeziębienia i grypy, alergie, katar sienny. Zaburzenia ze strony układu pokarmowego- częste zaparcia, biegunki, nieprawidłowe funkcjonowanie jelita grubego znajduje także odbicie w stanie naszej skóry dając objawy takie jak wypryski, trądzik, wysypki i liszaje czy…cellulitis..
Charakterystycznym objawem jest też uczucie ciężkości w dolnej części ciała, zwłaszcza ud i pośladków, oraz zaburzenia miesiączkowania
W sferze emocji o braku równowagi w meridianach jesieni świadczy rozgoryczenie, nieumiejętność „odpuszczania”, brak poczucia bezpieczeństwa i tak dobrze nam znany jesienny spleen czyli sezonowe, trudne do wyjaśnienia w logiczny sposób przygnębienie.
Joga w tym czasie koncentruje się na oddechu. To czas na wzmocnienie płuc, pracę nad efektywnym, świadomym oddechem, nauka korzystania z niego nie tylko podczas praktyki na macie, ale i w codziennym życiu. Sekwencje mają również na celu tonowanie jelita grubego i wspieranie jego funkcji, tak byśmy mogli skutecznie pozbywać się zbędnych produktów przemiany materii.
Duży nacisk kładzie również na pozbycie się uczucia ciężkości poprzez utrzymanie w odpowiedniej formie pośladków i mięśni nóg. W sferze psychicznej pozwala pozbyć się przygnębienia, daje nam jasność umysłu i zrównoważony, trzeźwy osąd sytuacji, co pomaga nam podejmować właściwe decyzje.

ZIMA
Oak Trees In the Snow at Dawn
Narządy: nerki i pęcherz moczowy, żywioł- woda; Smak- słony
Zima to czas w którym przestawiamy się na tryb oszczędny- hibernujemy się, staramy się wydatkować jak najmniej energii, a większość z nas najchętniej zapadłaby w długi zimowy sen. Oszczędzając energię instynktownie ograniczamy aktywność fizyczną, zwłaszcza, że brak słońca i krótkie dni sprawiają, że czujemy się rozleniwieni i ospali. Niskie temperatury i nieprzyjazne warunki atmosferyczne nie zachęcają do wychodzenia z domu, nie sprzyjają również kontaktom towarzyskim- zamykamy się w czterech ścianach swych mieszkań i zamykamy się w sobie, stajemy się refleksyjni i introwertyczni.
Dominujący w tym okresie element wody związany jest z meridianami nerek i pęcherza moczowego. Wzmocnienie tych narządów w tym okresie chroni nas nie tylko przed objawami bezpośrednio związanymi z ich funkcjonowaniem (np. częste zapalenia pęcherza) ale także przed bólami dolnych pleców czy zaburzeniami hormonalnymi.
Objawy braku równowagi:
Impotencja, zaburzenia libido, bezpłodność, problemy z prostata, nietrzymanie moczu, zaburzenia hormonalne i przedwczesne starzenie, osłabienie napięcia mięśni dna miednicy, bóle lędźwi, problemy z uszami, osłabienie kośćca. Wiele osób skarży się też na migreny, dzwonienie w uszach lub zwiększony apetyt na słone potrawy. Zachwianie równowagi tych meridianów związanych z elementem wody znajduje również odbicie w naszej psychice w postaci depresji, osłabienia pamięci, chronicznego zmęczenia i lęku.
Praktyka jogi w tym okresie koncentruje się na wzmocnienia stabilności, poczucia pewności siebie i motywacji. Sekwencje są tak dobrane, by wzmacniać mięśnie dna miednicy, pośladków ud i dolnych pleców. Pomaga nie tylko jakoś przetrwać ten nieprzyjazny czas, ale jak najlepiej wykorzystać go na wzmocnienie dominujących narządów, a także na wyciszenie i uspokojenie układu nerwowego.W oparciu o:
http://www.thecentreofyoga.com/thecentreofyoga/Home.html

Mana Yoga


http://www.zenkiyoga.com/
http://www.kijoga.cz/
http://zenforest.wordpress.com/tag/meridiany/Informacje o teorii pięciu żywiołów należą do ogólnej wiedzy i jako takie nie podlegają prawom autorskim.

autorka: Anna Węgrzynowska

108 Powitań Słońca- symbolika i magia liczby

Mgła, Słońce, Kostium, Drzewo

108 powtórzeń sekwencji Powitań Słońca wykonywanych dla uczczenia jakiegoś ważnego wydarzenia (na przykład dla pożegnania starego i powitania nowego roku), często w szczególnej intencji. Dużo? Nie na tyle, żeby paść bez życia z wyczerpania, na tyle długo jednak, żeby, choćby z pewnego znużenia monotonią powtórzeń zadać pytanie o znaczenie tej liczny.  Ani ona okrągła, ani specjalnie dla nas interesująca, a jednak w wielu kulturach ma wyjątkowo bogatą symbolikę.

Wymijająca odpowiedź o “magicznej liczbie” jest być może wystarczająca dla kogoś, kto wzruszeniem ramion przyjmuje tylko informację o dziwnej tradycji, ale już zupełnie nie wystarczy tym, którzy podejmują wyzwanie zmierzenia się ze 108 Powitaniami. Dla nich właśnie spróbuję przytoczyć przynajmniej częśc z ogromnej liczby matematyczno- astronomiczno- filozoficzno religijnych uzasadnień. Symbolika tej liczby jest tak bogata i zawiła, że z pewnością usatysfakcjonuje nawet najbardziej ciekawskich. Przytaczam tu tylko garść wybranych odwołań do nauki, różnych tradycji i religii. Wytrwałych odsyłam do stron, z których korzystałam (linki poniżej) i czeluści internetu. Podejrzewam, że przyjrzenie się różnym tradycjom i dziedzinom wiedzy przyniesie rezultaty w postaci nawet i108 takich odniesień:)

  1. Matematyka:

Liczba 108 może być wynikiem wielu różnorakich matematycznych (i magicznych) obliczeń

  • 108 stanowi iloczyn trzech pierwszych liczb naturalnych podniesionych każda do własnej potęgi: 1 do 1potęgi 1* 2 do 2* 3 do 3= 1*4*27= 108
  • Inne matematyczne odniesienie? 108 jest iloczynem licz 9 x 12.Obie liczby, podobnie jak sam wynik ich mnożenia mają w wielu tradycjach znaczenie symboliczne
  • Magiczna Liczba Harshad oznaczająca w sansktycie “wielką radość”, to ni mniej ni więcej 108. Jej magia polega na fakcie, że jest podzielna przez sumę cyfr ją tworzących: 1+0+8=9,  108:9= 12
  • Ponownie matematyka: skala numeryczna 1 i 8 zsumowane dają 9, która jest ilością cyfr w skali numerycznej:))
  1. Teraz kolej na liczbę 108 w różnych tradycjach:
  • W alfabecie sanskryckim jest 54 znaki, z których każdy ma męski i żeński aspekt (shiva i shakti) 2* 54 daje nam oczywiście… 108.
  • Tradycja podaje istnienie 108 pożądań śmiertelników, oraz
  • 108 kłamstw przez nich wypowiadanych, a także
  • 108 postaci złudzeń i różnorakich form niewiedzy
  • Według tradycji mamy 108 uczuć: 36 związanych z przeszłością, 36 z teraźniejszością i 36 z przyszłością
  • Gopis Krishny: według podań Krishna miał 108 Gopis (służących)
  • Taniec: istnieje 108 form tradycyjnego tańca indyjskiego
  • 108 to liczba stadiów wędrówki Atman- ludzkiej duszy
  • Islam: w tradycji islamu liczba 108 odnosi się do boga
  • Istnieje 108 kanonicznych upaniszad czyli wedyjskich tekstów o treści religijno- filozoficznej
  • liczbę 108 można również odczytywać jako:

1- bóg

0- pustka nicość

8- nieskończoność i wieczność

  • A także 108
  • w Indiach i Nepalu– Thirta (“bród”) to w tradycji hinduistycznej  miejsce do odbywania rytualnych kąpieli, bądź w formie specjalnego zbudowanego na terenie świątyni basenu, bądź po prostu brzeg rzeki z dogodnym dojściem.
  1. Mala

Japa mala czyli różaniec stosowany w religiach wschodu (min. buddyżmie i hinduiźmie) do odmawiania modlitw i pieśni składa się ze 108 paciorków, lub jak w tradycji Sikhijskiej jest sznurkiem zasupłanym w 108 supełków. Choć spotyka się również mniejsze mala liczące połowę, trzecią, czwartą lub dwunastą pełnej wersji (54, 36, 27 lub 9) to jednak ich liczba zawsze koresponduje ze 108. Oczywiście w żadnym razie nie jest to liczba przypadkowa:

  • po pierwsze symbolizuje ona 108 ludzkich pasji,
  • po wtóre w tradycji buddyjskiej liczba paciorków zgodna jest z formułą: 6*3*2*3= 108; gdzie:
  • 6 odpowiada sześciu zmysłom (wzrok, słuch, węch, dotyk, smak, myśl);

  • 3 reprezentuje 3 aspekty czasu: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość

  • 2- to stany serca (czyste- nieczyste), i w końcu

  • druga trójka to trzy możliwe odczucia (sympatia, niechęć, obojętność)

Mala w chińskim buddyźmie i Taoizmie zwana su-chu również ma 108 paciorków oraz trzy dodatkowe dzielące ją na trzy sekcje po 36 koralików każda.

Ilość paciorków zapewnia powtórzenie odmawianych mantr co najmniej wymagane 100 razy, a pozostałe paciorki to po prostu takie “koła zapasowe” na wypadek pominięcia któregoś z powtórzeń przez zwykłe roztargnienie lub w razie zniszczenia i utraty któregoś z koralików:)), a jest ich właśnie 108, ze względu na magiczne znaczenie tej liczny

  1. Astronomia i astrologia:
  • Astrologia: istnieje 12 konstelacji i 9 segmentów zwanych namshas i chandrakalas

(a 12* 9=….:)

  • Planety i domy: znów odwołanie do astrologii, według  której istnieje 12 domów (znaków zodiaku) i 9 planet
  • Astronomia: średnica słońca jest 108 razy dłuższa od średnicy ziemii
  • 4 kwadry Księżyca x 27  nakshatr czyli znaków (konstelacji) indyjskiego zodiaku księżycowego

Magicznych znaczeń, odwołań do symboliki i tradycji jest tak wiele, że niełatwo jest je zapamiętać, ale jednocześnie dostatecznie dużo, by wybrać sobie to najbardziej przemawiające do naszej wyobraźni czy odpowiadające naszemu światopoglądowi:) Niezależnie od wybranego uzasadnienia, życzę Wam wytrwałości i spełnienia intencji, w której wykonacie 108 Surya Namaskar:)
Anna Węgrzynowska

W oparciu o:

http://www.elephantjournal.com/2010/02/why-108-sun-salutations/

http://www.salagram.net/108meaning.html

Yin Yoga

moon-263015__180[1]

 

Czym jest yin yoga?

Yin Yoga, która w swej obecnie znanej nam postaci narodziła się na zachodzie dopiero w latach 70 tych XX , uważana jest powszechnie za jedno z  młodszych dzieci jogi.  Tymczasem jej twórca- nauczyciel jogi Toaistycznej i miłośnik sztuk walki Paulie Zink czerpał z bogatej, wielowiekowej tradycji Dao Yin (Tao Yin), starożytnej medycyny chińskiej i Kung Fu.

Podstawowym celem Yin Yogi jest zwiększenie zakresu ruchu w stawach.  Jej działanie rozciąga się jednak znacznie dalej poza wpływ na tkankę łączną. Poprzez poprawę funkcjonowania narządów wewnętrznych i stymulowanie systemu immunologicznego ma dobroczynne działanie  na całe ciało, ale także (w moim przypadku zwłaszcza) na umysł i stan ducha. Na poziomie energetycznym służy pobudzeniu przepływu energii życiowej qi, stworzeniu przeciwwagi dla praktykowanej na co dzień, dynamicznej, energetycznej czasem siłowej jogi yang.

Jak to działa?

Choć ogólne założenia Yin yogi są takie same, jak w każdym stylu hatha yogi, to w odróżnieniu od dynamicznych form, które pracują głównie z mięśniami, koncentruje się ona na oddziaływaniu na pomijaną nieco gdzie indziej tkankę łączną. I tak, podczas gdy dynamiczniejsza joga yang skupia się głównie na rozgrzaniu, rozciąganiu i wzmacnianiu mięśni, działania jogi yin skierowane jest głównie na więzadła, ścięgna i kości zwłaszcza w obrębie stawów biodrowych, miednicy czy dolnego kręgosłupa.

W ogromnym uproszczeniu Yin yoga polega na przyjęciu pozycji (asany) i trwaniu w niej znacznie dłużej niż w tradycyjnej jodze (od 2 do nawet 20 minut!). Osiagnięciu jak najgłębszego wpływu na taknkę łączną sprzyja praktyka w momencie, gdy mięśnie są nierozgrzane, a siła oddziaływania przenosi się na łącznotkankowe elementy okołostawowe. Działanie takie nie tylko pozwala na zwiększenie zakresu ruchu lecz także na poprawę ukrwienia, a przez to i odżywienia struktur stawowych. Długie pozostawanie w jednej pozycji służy również rozluźnieniu i zniesieniu odruchowego „obronnego” napięcia, jakim często reaguje rozciągany gwałtownie mięsień.

Dla jej twórcy yin yoga uzupełniona o elementy Tao Yogi była samodzielnym stylem, jednak przez jego następców  jest zalecana raczej jako uzupełnienie praktyki bardziej dynamicznej, bowiem tylko zachowanie równowagi pomiędzy siłą i elastycznością gwarantuje stabilność i bezpieczeństwo stawów, zapewnia prawidłowe funkcjonowanie aparatu ruchu i harmonijne funkcjonowanie ciała.

To takie proste?
Niewtajemniczonemu obserwatorowi yin yoga wyda się początkowo wyjątkowo  nudna, bierna i zbyt delikatna. Jednak jeśli tylko podejmie próbę ułożenia się w asanie, już po chwili odkryje jak ogromnym wyzwaniem fizycznym, ale także psychicznym jest długie trwanie w często ekstremalnie niewygodnej pozycji.

Yin Yoga jest świetnym uzupełnieniem tradycyjnej jogi yang. O ile ta drugą można traktować jako formę medytacji w ruchu, to pierwsza będzie zdecydowanie formą medytacji w BEZRUCHU:)) Dla osób aktywnych, które do dobrego samopoczucia potrzebują wciąż nowych bodźców pierwsze spotkanie z yin jogą, podczas praktyki której pozornie nic się nie dzieje, może wydać się prawdziwym koszmarem i doskonałą lekcją pokory i silnej woli. Podobnie dla osób bardzo silnych, wspaniałych sportowców przyzwyczajonych do dynamicznych ćwiczeń, opanowywania umiejętności technicznych i pielęgnowania na siłowni wspaniałej muskulatury. Tymczasem osobom żyjącym w przeświadczeniu, że są wątłe, niewytrzymałe i ogólnie ich umiejętności sportowe są uznawane ogólnie za raczej mizerne yin yoga może pomóc odnaleźć ukrytą w nich moc i stać się źródłem pierwszej „sportowej” satysfakcji (co oczywiście wpłynie tez pozytywnie na ich nastrój i podniesie samoocenę)
Wszyscy, którzy poznają tą spokojną odmianę jogi, niezależnie od tego jak komfortowo (lub raczej niekomfortowo) poczują się podczas praktyki zrozumieją, że tak jak w życiu potrzebna jest równowaga pomiędzy jasnym a ciemnym, siłą i delikatnością, hałasem i ciszą, spokojem i dynamiką, tak i w jodze- bez ścieżki Yin  ich praktyka będzie niekompletna.

Kiedy praktykować?

Wszystko zależy od efektu na osiągnięciu którego zależy nam najbardziej:)

Generalnie można praktykować:

  • Rano, gdy mięśnie są nierozgrzane- czyli wtedy, kiedy właśnie czujemy sie najbardziej zesztywniali-  to optymalne warunki dla uzyskania jak najlepszego wpływu na tkankę łączną,
  • wieczorem- choć mięśnie są rozgrzane i wydłużone i nie uzyskamy takiego efektu rozciągającego- dla uspokojenia umysłu i wyciszenia,
  • po długiej podróży,
  • wiosną i w lecie- dla zrównoważenie sił natury- te pory roku wg jogi są czasem kiedy dominują siły yang
  • kiedy nasze życie osiąga zwrotna prędkość- tu też przeważają walory psychologiczne-głównie dla wyciszenia, zatrzymania w pędzie, uspokojenia gonitwy myśli,
  • podczas konkretnych faz księżyca (pełnia, nów)- znów życie zgodne z naturą

Tymczasem, po całym dniu siedzenia za biurkiem w szary, nudny zimowy dzień lepiej zaaplikowac sobie dynamiczniejszą praktykę, by pobudzić się, rozgrzać i podkręcić zyciową energię:)

I na koniec ważna uwaga: Yin Yoga NIE JEST jogą terapeutyczną- praktykowana niewłaściwie, skierowana na tkanki uszkodzone może przynieść więcej szkody niż pożytku .

 

Anna Węgrzynowska

Pisząc artykuł korzystałam źródeł zamieszczonych na stronie: http://www.yinyoga.com/index.php

Zainteresowanym polecam również stronę Yin Yoga Poland:  https://www.facebook.com/yinyogapl?fref=ts

Prawidłowa postawa ciała czyli jak siedzieć, stać i spać by nie zwariować:)

Prawidłowa postawa ciała zapewnia nam atrakcyjny wygląd- jawimy  się światu jako ludzie świadomi swej wartości, otwarci i spokojni, poruszamy się z gracją, nasz krok jest sprężysty, a ruchy płynne.

Ale jak dowiadujemy się już w dzieciństwie- wygląd to nie wszystko. Prawidłowe ułożenie kręgosłupa sprawia, że wszystkie jego naturalne krzywizny stanowią doskonałą amortyzację i kręgosłup może efektywnie podpierać nasze ciało. Pozwala to zapobiegać bólom i deformacjom kręgosłupa, chroni przed zwyrodnieniami, ułatwia oddychanie, zapewnia właściwe napięcie mięśni.

Między kręgami i mięśniami przykręgosłupowymi a pozostałymi mięśniami ciała istnieje szereg połączeń anatomicznych (zarówno bezpośrednich jak i powięziowych), oraz czynnościowych. Każde usztywnienie, napięcie i zwyrodnienie lub nawykowa zmiana ustawienia i brak równowagi  jednej z krzywizn powoduje kompensacyjne wadliwe ustawienie całego ciała.   W konsekwencji prowadzi to do szybkiego statycznego męczenia się i bólu nawet w odległych odcinkach (bioder, kolan czy stóp), a po dłuższym czasie do zwyrodnień i poważnych problemów zdrowotnych.

Istnieje też zależność odwrotna- złe, nawykowe ustawianie stóp czy jednostronna praca kończyn podczas wykonywania codziennych czynności i uprawianych sportów z czasem odczuje również nasz kręgosłup.

Nieprawidłowa postawa jest często wynikiem złych nawyków, utrwalonych przez długotrwałe siedzenie, poruszanie się czy stanie w wadliwej pozycji.

Poniżej znajdziecie kilka rad, jak powinna wyglądać prawidłowa postawa ciała w staniu, siedzeniu, a nawet…..we śnie:) Choć lista wydaje się długa, pocieszające jest, że wskazówki są proste do zapamiętania, a kontrola i zmiana złego nawyku poprzez te same połączenia i mechanizmy, które powodują przeniesienie dolegliwości na inne odcinki, może przynieść ulgę i korektę ustawień również w odległych miejscach.

Zacznę od pozycji siedzącej, bo to w niej na nasz kręgosłup działają największe obciążenia (Dziak „Bóle krzyża”) i tak właśnie większość z nas sporą część dnia. Niestety nie ma czegoś takiego, jak „zdrowa” pozycja siedząca. Długotrwałe tkwienie w choćby i najbardziej prawidłowej pozycji odbije się negatywnie na naszym samopoczuciu i nawet godzina ćwiczeń po pracy nie jest w stanie w pełni zrównoważyć szkodliwych efektów spowodowanych 8 godzinami bezruchu. 

Dziękuję, postoję…

Moja mama, osoba niezwykle energiczna i pracowita, wszystkie prace kuchenne zawsze wykonywała na stojąco z nogą wspartą na taborecie. Jak wiele innych nawyków przejęłam od niej ten system i do dziś najchętniej gotuję czy prasuję w takiej właśnie pozycji.

Okazuje się, że moja mama znalazła najzdrowszy dla kręgosłupa sposób pracy. Dziś specjaliści od ergonomii pracy doradzają właśnie takie stojąco- siedzące stanowiska. Na rynku pojawiają się biurka do pracy stojącej z regulacją wysokości blatu, który można sobie podnosić i opuszczać co kilka godzin, Jeśli jednak kogoś nie stać na takie nowoczesne rozwiązania można sprawić sobie specjalną nadstawkę na zwykłe biurko. Większość z nas przeraża wizja stojącej pracy, ale jeśli tylko charakter pracy na to pozwala, to naprawdę  warto. Jeśli dodatkowo wesprzemy stopę na podnóżku przenosząc ciężar ciała to na jedną, to na drugą nogę lub zastosujemy siedzisko w postaci wysokiego stołka zbliżonego do barowych hokerów, będzie nam całkiem wygodnie. Trzeba się tylko upewnić, by podobnie jak w przypadku tradycyjnej pozycji siedzącej monitor komputera znajdował się na właściwej wysokości.

Pozycja siedząca (za biurkiem):

Jeśli już musimy siedzieć to róbmy to z głową.

  1. Jeśli pracujemy przy komputerze, górna krawędź monitora powinna znajdować się NIECO poniżej linii wzroku- wzrok powinien padać na górną jedną trzecią monitora,

  2. Broda powinna być ustawiona równolegle do podłoża

  3. Ekran powinien znajdować się w odległości wyciągniętego ramienia od twarzy

  4. Barki utrzymujmy rozluźnione, skierowane w dół (oddalone od uszu) i lekko cofnięte w tył (naturalnie, nie jak zmarznięty kurczak:))

  5. Przedramiona powinny być podparte równolegle do podłoża

  6. Kręgosłup powinien być zrelaksowany i ustawiony w kształt litery J- nie zgarbiony jak literka C albo pozakrzywiany na podobieństwo litery S

  7. Kość ogonowa powinna być ZA Tobą, a nie POD Tobą.

  8. Podudzia trzymaj równolegle do podłoża,

  9. Unikaj zakładania nogi na nogę!- ta wskazówka jest dla mnie zdecydowanie najtrudniejsza do zrealizowania, straciłam już rachubę ile razy podczas pisania tego artykułu złapałam się na tym, że siedzę ze skrzyżowanymi nogami 🙁

8. Kolana powinny być zgięte pod kątem 90- 110 stopni, lekko poniżej poziomu bioder.

  1. Stopy powinny spoczywać płasko na podłodze ( można je oprzeć na podnóżku)

Ważne jest, żeby nie pozostawać bez ruchu zbyt długo- co 30-60 min. odejdźcie od biurka, przejdźcie parę kroków, wykonajcie kilka prostych ćwiczeń, rozciągając mięśnie i dając im chwilę wytchnienia. Przeciągajcie się jak kot nie bacząc zakłopotanie koleżanek z pracy, prostujcie nogi i  gimnastykujcie stopy nie zważając na  na zdumione spojrzenia klientów.

Wiele osób siedzi na piłce argumentując, że zmusza to nasze mięśnie posturalne do delikatnej, ciągłej pracy w celu utrzymania równowagi.  Nie zwalnia nas jednak z obowiązku utrzymania prawidłowej postawy- siedzenie w pozycji zaplątanego precla jest niezdrowe nawet na piłce:).  Wielogodzinne siedzenie na piłce może jednak generować przeciążenie i nadmierne napięcie mięśni i paradoksalnie również powodować bóle pleców. Dlatego lepiej by piłka nie zastąpiła krzesła, a stała się jedynie miłym urozmaiceniem (do 2 godz.)

Pozycja stojąca:

W tej pozycji nacisk osiowy na krążki międzykręgowe zmniejsza się o 30% w stosunku do pozycji siedzącej (Dziak „Bóle krzyża”), wciąż jednak jest duży i długotrwałe pozostawanie w bezruchu, zwłaszcza przy nieprawidłowym ustawieniu prowadzi do zmęczenia i bólu.

  1. Tył głowy, barków i pośladki powinny być ustawione w jednej płaszczyźnie (najlepiej ustawić się przy ścianie i sprawdzić czy wszystkie wymienione punkty do niej przylegają)

  2. Uszy powinny znajdować się nad środkiem barków- czyli nie pochylamy głowy do przodu:)

  3. Broda nie powinna być wysunięta do przodu, by nie odchylać głowy do tyłu (postawa interpretowana jako wyraz zarozumiałości. lub tak zwany „foch”)

  4. Utrzymuj barki na tym samym poziomie, nie unoś ich w kierunku uszu- piękna długa szyja prezentuje się naprawdę atrakcyjnie,  dodaje nam wdzięku i świadczy o pewności siebie.

  5. Łopatki powinny być ściągnięte do tyłu, ale nie należy przesadzać, by nie powodować cofnięcia barków.

6.  Klatka piersiowa powinna być otwarta i ale nie wypchnięta do przodu (taka sama uwaga, jak punkt wyżej-przesada nigdy nie jest wskazana).

  1. Wciągnij brzuch.

8.Pozwól ramionom zwisać swobodnie wzdłuż ciała.

9 .Nie wychylaj miednicy w przód, ani w tył (wiem, wiele pań uważa, że wygląda dzięki takiemu kuperkowi bardziej „sexi” i ma szczuplejsze uda:)).

  1. Nie blokuj kolan- z czasem możesz doprowadzić do „przeprostów” (czyli kolana będą wyglądać jak wygięte w drugą stronę) ale i nie stój na ugiętych nogach.

  2. Rozstaw lekko stopy.

  3. Unikaj stania przez dłuższy czas w tej samej pozycji. Przenoś co jakiś czar ciężar ciała z jednej nogi na drugą

  4. Ciężar ciała opieraj raczej na przodostopiu, unikając nadmiernego obciążania pięt.

I w końcu- jak leżeć?

Teoria określa jaka pozycja w trakcie snu jest najkorzystniejsza dla naszego kręgosłupa. Mając to na względzie możemy starać się przyjąć ją przed zaśnięciem, jednak w trakcie nocy i tak każdy przybiera najwygodniejszą dla siebie pozycję- próby korygowania i przyjmowania na siłę książkowego ułożenia skończą się niespokojnym przerywanym snem i bólem głowy z niewyspania nazajutrz. Lepiej jest więc zadbać o kręgosłup za pomocą doboru odpowiedniej wielkości poduszek, wałków lub zwykłego koca, no i oczywiście dobrego materaca.

Pozycja na wznak (na plecach:))- najkorzystniejsza (nacisk na krążki międzykręgowe mniejszy o 80-90% w porównaniu z pozycją siedzącą). Poduszka pod głową nie powinna być za duża.  Osobom z dolegliwościami ze strony kręgosłupa lędźwiowego ulgę może przynieść włożenie małego wałka, zrolowanego koca lub ręcznika pod kolanami, co odciąży dolne plecy.

Pozycja na boku- do przyjęcia. W czasie snu w tej pozycji najlepiej zgiąć kończyny we wszystkich stawach. Tutaj również dobrze jest umieścić niewielką poduszkę (lub złożony koc) między kolanami, a drugą pod talią, żeby podeprzeć kręgosłup.

Pozycja płasko na brzuchu- niestety najmniej korzystna. Jeśli już musisz spać w tej pozycji, podłóż poduszkę pod miednicę i pod kostki, by lekko ugiąć nogi w kolanach. Nie podkładaj jej natomiast pod głowę.

Anna Węgrzynowska

Społeczne i kulturowe aspekty menopauzy

 

 

Znaczenie społecznego podejścia do menopauzy. Refleksje po przeczytaniu artykułu Doktor Dixie Mills: “A look at menopause across cultures” (Spojrzenie na menopauzę w różnych kulturach).

Większości z nas  termin “menopauza”  przywodzi na myśl  szereg  nieprzyjemnych skojarzeń związanych ze nieubłaganym starzeniem , utratą sprawności i fizycznej atrakcyjności. Poza dobrze zbadanymi  i  udokumentowanymi przyczynami natury medycznej z tym etapem życia wiąże się wiele  trudniejszych do uchwycenia i przezwyciężenia problemów  pochodzenia społecznego i  kulturowego.  W naszym zachodnim świecie kultu piękna i wiecznej młodości do objawów fizycznych takich jak zmiana sylwetki, uderzenia gorąca, niepokój, zmienność nastrojów i wiele  innych dołącza problem poczucia degradacji społecznej.  Dotyczy to przedstawicieli obu płci, ale jako że status kobiet w społeczeństwie znacznie bardziej niż w przypadku mężczyzn zależy od fizycznej atrakcyjności  nasza pozycja społeczna ulega jeszcze głębszemu osłabieniu we wszystkich aspektach życia. Po przekroczeniu niewidzialnej granicy zaczynamy zewsząd słyszeć ponury refren „nie”: „nieatrakcyjna, nieszczęśliwa, niesprawna, niepotrzebna”.  Media, pracodawcy, współpracownicy, a czasami nawet najbliżsi  zdają się zgodnie przekonywać , że  spełniłyśmy  już swą życiową rolę i czas zrobić miejsce młodszym.  Stajemy się niewidzialne dla przechodniów, urzędników i sprzedawców, a nasze obniżone poczucie własnej wartości sprawia, że stajemy się jeszcze bardziej wrażliwe i jednocześnie bezradne wobec takich nieprzyjemnych sytuacji. Oczywistym jest, że presja na bycie zawsze pięknym i nieprzychylne nastawienie do starzenia w społeczeństwie pogłębia lęk, frustrację, a często nawet depresję związane z menopauzą.

Jak pisze w swym artykule dr Dixie Mills podłoże społeczno- kulturowe może wpływać na natężenie fizycznych objawów menopauzy. Przedstawia tam wyniki najnowszych badań dowodzących, że przedstawicielki zachodniej kultury pomimo wysokiego poziomu życia i powszechnego dostępu do opieki zdrowotnej  znacznie częściej i intensywniej niż kobiety w innych częściach globu odczuwają nieprzyjemne objawy związane z przekwitaniem.  Tymczasem w wielu obszarach kulturowych kobiety niemalże nie doświadczają fizycznych przejawów menopauzy.  I nie odnosi się to bynajmniej do społeczeństw, w których pozycja kobiet jest marginalna  lub do krajów o niskim poziomie rozwoju cywilizacyjnego, gdzie medycyna nie zajmuje się tym problemem.

Przeciwnie.  Doktor Mills przytacza przykład Kraju Kwitnącej Wiśni  będącego symbolem wysokiego rozwoju cywilizacyjnego. W języku japońskim  niedawna nie było nawet określenia ”uderzenia gorąca” w odniesieniu do objawów menopauzy, a odsetek Japonek cierpiących z powodu tego problemu  jest  znacznie niższy niż w przypadku Amerykanek  (również tych japońskiego pochodzenia)  Wielu badaczy jako przyczynę tego stanu rzeczy wskazuje na  geny  i dietę, która między innymi dzięki fitoestrogenom i izoflawonom zawartym w soi sprzyja utrzymaniu równowagi hormonalnej. Wiadomym jest powszechnie,  że mieszkanki  kraju kwitnącej wiśni cieszą się długim życiem, a odsetek poważnych chronicznych schorzeń takich jak cukrzyca, nadciśnienie, osteoporoza  czy alergie jest kilkukrotnie niższy niż krajach zachodnich.

Autorka zaznacza, że być może jednak zjawisko to ma bardziej skomplikowane, również  społeczno- kulturowe podłoże. Wskazówkę można odnaleźć w języku. Japońskie słowo “konenki” określające okres pomiędzy 40 i  60 rokiem życia oznacza w dosłownym tłumaczeniu lata odnowy, regeneracji, a więc wstęp do nowego etapu. Tymczasem w zachodniej kulturze widzimy ten okres jako przerażający, bezpowrotny i nieunikniony schyłek naszego życia.

Jeszcze wyraźniej widać wpływ kultury na odczuwanie objawów menopauzy w tradycyjnych szamańskich kulturach począwszy od  Nowozelandzkich Maorysów przez Sudan, Nową Gwineę aż po  południowoamerykańskich Indian.  Kobiety w tych społecznościach podobnie jak Japonki cieszą się dobrym zdrowiem i rzadziej wspominają o jakichkolwiek objawach przekwitania. Oczywiście, podobnie jak w Japonii  ich dieta jest bogata w naturalne, nieprzetworzone pokarmy, a i wolniejsze tempo życia sprzyja złagodzeniu objawów menopauzy. Najbardziej znamienne jest jednak to, że niezależnie od odczuwanego dyskomfortu kobiety te z niecierpliwością oczekują na ten okres. Przynosi im on wolność i podniesienie statusu społecznego. Wraz z wiekiem otwierają się możliwości wejścia do cieszącej się władzą i szacunkiem starszyzny plemiennej. Tradycyjne społeczności stawiają starsze kobiety na szczytach hierarchii społecznej. Panuje w nich bowiem powszechne przekonanie,  że wraz z ustaniem krwawienia miesięcznego kobiety nie tracą już co miesiąc potężnej mocy dawania życia i zatrzymują ją w sobie otrzymując dar uzdrawiania i kontaktów ze światem duchowym.

Niestety w odróżnieniu od Japończyków czy Majów, wśród których osoby starsze cieszą się ogólnym poważaniem  w kulturze zachodniej nie potrafimy raczej docenić mądrości płynącej z doświadczenia. Tymczasem znaczenie mądrości starszych kobiet jest nie do przecenienia i zrozumienie tej prawdy pozwoliłoby zająć im należne miejsce w społeczeństwie.

Doktor Mills przytacza wysuwany przez niektórych antropologów kultury  postulat, że właśnie pomoc i dzielenie się doświadczeniem w wychowywaniu nie dzieci, ale wnuków (także tych niespokrewnionych) jest tym, co społecznie odróżnia ludzi od innych naczelnych. Jest rzeczą niezwykłą w naturze by samice osiągały wiek, poprokreacyjny i aktywnie uczestniczyły w życiu ich społeczności.

Przytoczone przez autorkę fakty skłaniają mnie do wniosku, że wiedząc jak ważne jest społeczne podejście do menopauzy powinniśmy  nauczyć się  postrzegać ją nie jako koniec naszego najbardziej owocnego okresu życia, lecz jak przejście do nowego, nie mniej interesującego etapu.

Jest to okres w życiu kobiety, gdy dzieci usamodzielniły się,  sytuacja finansowa i zawodowa jest w miarę stabilna i z reguły ma już więcej czasu dla siebie. Można go wykorzystać na realizowanie dawnych pasji  lub zupełnie nowe przedsięwzięcia. 

Dopóty kobiety postrzegać będą menopauzę  jako problem medyczny, tak długo będą wycofywać się z życia społecznego na ten czas czekając na „wyzdrowienie”. Tymczasem w naszym pędzącym świecie  nie ma przeważnie szans by wsiąść po takiej przerwie do pociągu z którego się wysiadło. W ten oto sposób same odmawiamy sobie prawa do uczestniczenia w życiu społecznym marnując swą energię i ogromną wiedzę, którą zgromadziłyśmy wraz z doświadczeniem. Dowodem na ogromny potencjał dojrzałych kobiet może być fakt, że obecnie co raz więcej z nich osiąga sukces we wszystkich sferach życia publicznego nawet w tak trudnych ze względu na silna konkurencję jak świat polityki i biznesu.

 Współczesne kobiety  mają luksus wyboru- mogą korzystać zarówno ze zdobyczy medycyny,  jak i z mądrości, którą inne kultury znały od wieków. Mogą  sięgnąć po hormonalną terapię zastępczą, ale przede wszystkim powinny zmienić sposób odżywiania i styl życia, a szczególnie podejście  do siebie i  świata. Dobrą alternatywą  lub uzupełnieniem dla farmakologii może być joga hormonalna pomagająca przywrócić równowagę hormonalną i znacząco łagodząca fizyczne i psychiczne objawy menopauzy.  Pomaga ona również młodszym kobietom cierpiącym z powodu nieregularnych lub bolesnych miesiączek, jak również i paniom w wieku postmenopauzalnym. Jak każda regularna aktywność fizyczna pomaga utrzymać prawidłową masę ciała, zwiększa wydzielanie endorfin,  poprawia sprawność fizyczną, a tym samym i jakość życia. Joga wpływa także na stan psychiki ćwiczących- pomaga zwalczać bezsenność, radzić sobie z obniżeniem nastroju i chwiejnością emocjonalną. Świadomość, że wychodzi się z domu, poświęca się uwagę sobie pozwala czuć się atrakcyjną i zadbaną i wzmacnia pewność siebie pozwalając śmiało stawiać czoła przeciwnościom życia. Poza niepodważalnymi profitami dla zdrowia zajęcia jogi niosą niewątpliwe korzyści społeczne. Są na wzór funkcjonujących w tradycyjnych plemiennych kulturach kobiecych kręgów wspaniałą okazją do spotkania z innymi kobietami, dzielenia się z nimi swymi pomysłami, doświadczeniami i energią. Wspaniale byłoby, gdyby spotkania te owocując nowymi inicjatywami  pomogły zmieniać pozycję społeczną dojrzałych kobiet.

Anna Węgrzynowska

W oparciu o artykuł Dr Dixie Mills : “A look at menopause across cultures”  http://www.womentowomen.com/menopause/menopauseacrosscultures.aspx

Przełom emocjonalny podczas praktyki- wpływ asan na emocje c.d

 Każdy, kto choć pobieżnie zetknął się z jogą słyszał o jej cudownym wpływie na bóle kręgosłupa, wszelkie schorzenia ze strony narządu ruchu,  łagodzenie stresu i rozwijanie umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami losu. Wiele osób naiwnie oczekując cudownego antidotum na wszystkie życiowe problemy „oddaje się” w ręce nauczyciela jogi spodziewając się nie tyle instrukcji odnośnie sposobu ćwiczeń czy oddychania ale i diagnozowania chorób a nawet jednoznacznych porad jak żyć. O ile jesteśmy jednak w stanie włożyć w praktykę fizyczny wysiłek niestety mało kto jest przygotowany na ciężką czasami pracę nad swym wnętrzem.  Tymczasem joga traktuje człowiek holistycznie przyjmując, że ciało umysł i duch stanowią jedność i że każda praca z ciałem jest jednocześnie pracą nad naszym duchem.  Joga więc nie jest systemem ćwiczeń gimnastycznych w których ciało staje się podmiotem różnorakich zabiegów. Każde z tych „ćwiczeń” zwanych asanami to skomplikowany, opracowany przez wieki obserwacji układ mający na celu poprzez pracę nad ciałem uwolnić wewnętrzne emocjonalne napięcie i przynieść korzyści dla naszego ducha.

Większość osób uprawiających jakikolwiek sport akceptuje fakt iż skutkiem wysiłku fizycznego bywa ból czy dyskomfort związany ze zmęczeniem traktując sygnały płynące z obolałego ciała jako potwierdzenie wykonanej pracy. Adepci jogi powinni jednakże mieć również świadomość, że podobny proces zachodzi w naszej psychice i że może się on również uzewnętrzniać wysyłając podobnie jak ciało nie zawsze przyjemne sygnały oznaczające postęp w procesie rozwoju duchowego.

Emocje, zarówno te pozytywne jaki i nieprzyjemne mogą wybuchnąć ze zdwojoną siłą podczas praktyki jogi. Wielu nauczycieli  opowiada o swoich doświadczeniach z niekontrolowanymi wybuchami emocji u ich uczniów. Podczas takiego emocjonalnego przełomu dochodzi zazwyczaj do uwolnienia długo skrywanych uczuć gniewu, smutku, rozczarowania, zazdrości, które często nieświadomie niesiemy z sobą przez życie. Jak niechciany bagaż wpływają one na nasze postępowanie, sposób radzenia sobie z przeszkodami, relacje z ludźmi, a także  zdrowie fizyczne.Wydarzeniu takiemu często towarzyszy trudny do opanowania, głośny płacz.Naturalnym odruchem dla większości z nas jest zakłopotanie i próba stłumienia emocji, jednakże ich akceptacja i bliższe przyjrzenie się naszym odczuciom pozwala na lepsze poznanie samych siebie.

Jaki jednak jest mechanizm utrwalania w nas doświadczeń i  zapamiętywania ich przez nasze ciało? Cokolwiek  nas spotyka o okresie dzieciństwa bezpośrednio odbija się na naszym ciele- uczucia są tak obezwładniające dla dzieci, ponieważ nie wiedzą jak sobie z nimi radzić i jak je kanalizować. Ponieważ  nie znają jeszcze żadnych mechanizmów obronnych całe ciało poprzez wyzwolenie hormonów stresu napinając się angażuje się w proces ochrony przed pełnym odczuwaniem bólu. Niestety ten mechanizm obronny, który nie jest jeszcze do końca rozpoznany przez współczesną zachodnią medycynę nie wyłącza się często jeszcze długo po ustaniu stresogennego czynnika, a jego przetrwałych skutków można doświadczać przez wiele lat .

Wielu doświadczonych nauczycieli wskazuje, że istnieją asany, które w szczególny sposób wpływają na naszą psychikę i które znacznie częściej niż inne wyzwalają emocjonalny przełom. Należą do nich ustrasana (wielbłąd) i inne wygięcia w tył, halasana (pług), paścimottanasana czy skręty.  Inną grupą pozycji sprzyjających eksplozji emocji są pozycje otwierające biodra, ze względu na możliwość uwolnienia ogromnej ilość napięć najczęściej uwięzionych w napiętych mięśniach miednicy.

Wybuch emocji, nawet jeśli jesteśmy w pełni świadomi możliwości jego zaistnienia może być doświadczeniem bardzo trudnym. Problem ten poruszają również Joga Sutry Patanjalego (II.46-49). Nasze zachowanie zależy oczywiście od intensywności doznania. Gdy wybuch nie jest gwałtowny wystarczy tak jak radzi Patanjali spróbować się zrelaksować w konkretnej asanie, wyrównać oddech i skupić na swoim wnętrzu. Jeśli jednak dochodzi do bardzo gwałtownego uwolnienia emocji lepiej jest wyjść z pozycji, jeśli praktykujemy w grupie znaleźć odosobnione miejsce i spróbować uspokoić się poprzez spokojny pogłębiony oddech. Wejście do pozycji przeciwnej dla tej asany, która wywołała przełom lub oddech ujjayi mogą również okazać się pomocne w złagodzeniu napięcia. Osoba doświadczająca takiego emocjonalnego przełomu powinna przyjąć płynące ze swego wnętrza emocje, zaakceptować je, ale nie starać się ich usilnie analizować. Nawet jeśli nie jest się w stanie w pełni zrozumieć ich źródła ani przyczyn wybuchu uświadomienie sobie i określenie w prosty sposób swojego stanu ducha może być początkiem uwolnienia od zadawnionego urazu. Lepiej jest bowiem przyznać przed samym sobą- „jestem smutny/a, zazdroszę, czuję gniew” niż tłumić uczucia, których często się wstydzimy i trwać w iluzji. W momencie, kiedy otwieramy się na drzemiące w nas emocje rozpoczyna się proces uwolnienia od nich i ich skutków.

Oczywiście nie każdy praktykujący jogę będzie doświadczał takich gwałtownych przełomów emocjonalnych. Niektórym joginom może zdarzyć się on na początku ich przygody z jogą, innym po wielu latach praktyki, inni jeszcze nie doświadczą go nigdy. Jego brak w żadnym wypadku nie świadczy o niewłaściwej pracy czy braku postępów w samodoskonaleniu. Nie powinniśmy starać się za wszelką cenę doświadczyć uwolnienia emocji  traktując go jako warunek samouzdrowienia i cudowne lekarstwo na wszystkie nasze problemy. Należy jednak mieć świadomośćzachodzących w nas procesów i być przygotowanym na niekontrolowany wybuch emocji u siebie lub współpraktykujących i  zaakceptować je. Może to przynieść głęboką korzyść poprzez zidentyfikowanie i przepracowanie głęboko czasem skrywanych emocji generujących napięcia tak w naszym ciele jak i w relacjach z samym sobą i ze światem zewnętrznym.

 

Anna Węgrzynowska

Wykorzystano artykuły Sannyasi Bhakti Ratna (Kate Woodworth) “Emotions and Yoga poses (Asanas)“ http://www.yogapoint.com/articles/asanas_emotions.htm

oraz  Donna Raskin; “Emotions in Motion”  http://www.yogajournal.com/practice

Jedność ciała i ducha- wpływ asan na emocje

Według filozofii jogi nie ma rozgraniczenia pomiędzy ciałem, intelektem, a duchem. Tylko pełna harmonia w funkcjonowaniu tych trzech składowych zapewnia zdrowie. Współczesna zachodnia medycyna powoli zaczyna akceptować to, co joga od tysiącleci przyjmowała za pewnik. Co raz częściej współcześni lekarze, neurospycholodzy fizjoterapeuci czy psycholodzy podkreślają, że to co dzieje się z naszym ciałem dotyka bezpośrednio naszego ducha i odwrotnie- jeśli cokolwiek niepokoi naszą duszę znajduje odzwierciedlenie w funkcjonowaniu naszego ciała. Na asany  możemy więc spojrzeć nie jak na zwykłą gimnastykę, ale jako skuteczne narzędzie, które, za pomocą właściwego doboru pozycji pozwala poprzez pracę ciałem- narządem ruchu, powięzią, układem hormonalnym czy wegetatywnym wpływać korzystnie na psychę.

Organizm ludzki, to niezwykle skomplikowany mechanizm, a jego poszczególne elementy nie działają w odosobnieniu. Napięcie emocjonalne wpływa na produkcję hormonów stresu zwiększając napięcie mięśniowe, co z kolei przenosi się na narządy wewnętrzne. Podrażnienie w jednym obszarze może przynieść objawy w zupełnie innym nawet bardzo odległym, a związek pomiędzy przyczyną a skutkiem może być nieraz bardzo trudny do prześledzenia. Ponadto reakcje na stres są bardzo swoiste- każdy z nas może co innego postrzegać jako czynnik stresogenny i mieć na niego inną wrażliwość. Każdy z nas w końcu inaczej reaguje na stres, inaczej internalizuje doświadczenia i emocje, tak więc i nasze reakcje psychosomatyczne są zupełnie różne. Jednym wspólnym czynnikiem wydaje się być zasada, że napięcie to atakuje zawsze najsłabszy punkt systemu i tam najłatwiej i najwcześniej stan ducha przekłada się na funkcjonowanie ciała.

Wyjątkowo istotna wydaje się być powięź, która co raz częściej znajduje się w centrum zainteresowania terapeutów. Stanowi ona bowiem pewnego rodzaju pamięć ciała, w której odciskają się nasze doświadczenia, urazy, a nawet osobowość- sposób w jaki mierzymy się ze światem i jak reagujemy na stres. Często samo spojrzenie na sylwetkę człowieka może nam pomóc określić czy jest nieśmiałym, błądzącym w obłokach romantykiem czy osobnikiem energicznym, pewnym siebie, przyzwyczajonym do wydawania rozkazów.

Wszyscy praktykujący jogę, nawet ci zupełnie początkujący z pewnością zauważają, iż każdego dnia nasza praktyka jest inna- asany, które wczoraj były dla nas proste dziś są wręcz niewykonalne. Jednym z najlepszych detektorów stanu ducha są pozycje równoważne- już po kilku tygodniach praktyki każdy adept jogi zauważa, że vrksasana- banalna do wykonania podczas porannej praktyki jest ogromnym wyzwaniem podczas wieczornej sesji, gdy rozedrgany emocjonalnie po trudnym, stresującym dniu staje na macie. Podobnie jest innymi z balansami- gdy trudno jest wyciszyć się i zatrzymać potok galopujących myśli trudno wyrównać oddech i skupić się na znalezieniu środka ciężkości.

Bardziej subtelną i trudniejszą do wychwycenia jest zależność pomiędzy emocjami a zakresem ruchu. Tymczasem stres poprzez pobudzenie układu sympatycznego znacząco zwiększa napięcie mięśniowe, przez co asany lub ich składowe wymagające elastyczności są trudniejsze do wykonania. Stąd tak ważne jest by przystępować do praktyki zrelaksowanym i wyciszonym. Dostrzeżenie tej zależności daje nam też wspaniałe narzędzie w walce z napięciem i stresem- rozciąganie mięśni podczas wykonywania asan poprzez pobudzenie układu przywspółczulnego przynosi ukojenie nerwów i uspokaja

Oczywiście wpływ asan na poszczególne osoby może być zróżnicowany zarówno pod względem wpływu na emocje jak i jego natężenie jedna ogólnie przyjmuje się że skłony w przód mogą być wielkim wyzwaniem dla osób skoncentrowanych na sobie, upartych, niechętnych refleksyjnemu wglądowi w głąb siebie. Mogą być także związane z lekiem- jest to swoisty atawizm, wszakże instynktownie w lęku przed czyhającym niebezpieczeństwem próbujemy oglądać się za siebie. Prowadzi to do chronicznego napięcia mięśni grzbietu, które wygięcia w przód mogą skutecznie eliminować.

Wygięcia w tył natomiast są domeną ludzi odważnych. Związane są one z stawianiem czoła życiu i niesionym przez niego wyzwaniom. Osoby mające trudności z wygięciami w tył mogą nosić w sobie ukryte lęki, obawy przed podejmowaniem decyzji i odpowiedzialności za własne życie. Podobne problemy z wygięciami w tył mogą mieć osoby nieśmiałe, z zaniżoną samooceną. Wszyscy wiem jak niepewność siebie i kompleksy powodują kulenie się w sobie, garbienie, zaokrąglenie barków- prowadzi to do zwiększenia kifozy piersiowej, zamknięcia klatki piersiowej i usztywnienia i obręczy barkowej, co z kolei znacznie utrudnia wygięcia w tył.

Skręty nawiązujące do rozwiązywania problemów i „rozplątywania” zawiłych życiowo sytuacji pomagają nam radzić sobie z przeszkodami jakie napotykamy na naszej drodze. Wielu ludzi wyolbrzymia swoje problemy, a poczucie, że przewyższają one te dotykające innych odbiera im energię i wiarę w możliwość ich rozwiązania. Skręty, podobnie jak wygięcia w tył dodają nam poczucia pewności i sił do działania.

Pozycje odwrócone, podczas których cały świat „staje na głowie” pozwalają nam spojrzeć na nasze życie i nas samych z innej perspektywy. Ponieważ wiele z nich jest trudna do wykonania i stanowi dla większości ludzi prawdziwe wyzwanie nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim mentalne wymagając często przede wszystkim pokonania własnych lęków i barier psychicznych. Opanowanie ich daje nam jednak ogromną satysfakcje, zwiększa poczucie wiary w siebie i dodaje energii do działania.

Jednakże grupą asan najbardziej powiązanych z emocjami są wspomniane  na początku balanse, gdzie nasz stan ducha bezpośrednio i w bardzo widoczny sposób przekłada się na ich wykonanie. Pozycje równoważne poprzez konieczność koncentracji, wsłuchania w siebie i wyrównania oddechu działają uspokajająco, tonizują napięcie emocjonalne i harmonizują ciało i umysł.

Trudne asany, które stanowią wyzwanie również mogą wyzwolić emocje, zwłaszcza w przypadku osób ambitnych, lubiących współzawodnictwo. Widok współpraktykujących wzorcowo wykonujących niemożliwe do wykonania dla nas na danym etapie asany może być źródłem poczucia niższości, obniżyć samoocenę, wyzwolić złość, poczucie beznadziei, a nawet zniechęcić do dalszej praktyki.

Świadomość własnego stanu emocjonalnego w danym momencie pozwala na takie dobranie asan, by poprzez pracę z ciałem radzić sobie z emocjami.

· Aby dodać sobie energii do działania i wiary we własne siły i poprawić nastrój dobrze jest włączyć do praktyki: Surya Namaskar (powitanie słońca), bhujasana (kobra), dhanurasana (łuk) czy virabhadrasany (wojownicy)

· Aby uspokoić umysł, wyciszyć frustrację, popracować nad ego i radzić sobie z przerostem ambicji virasanę, pascimottanasanę, karnapidasanę, viparita karni.

· Asany takie jak podparta uttanpadasana (z nogami na ścianie), tadagasana , kurmasana (żółw) oraz rozluźniające mięśnie miednicy supta virasana (leżący bohater) i supta baddha konasana (leżący splątany kąt) relaksują i uspokajają.

Joga wpływa na nasz stan psychofizyczny, ale nie można oczekiwać standardowych, gotowych recept. To, co działa błyskawicznie w jednym przypadku może wymagać więcej czasu w innym, niektórym osobom może zaś nie pomóc lub pomóc tylko nieznacznie- jednak świadoma praktyka, wsłuchanie się w sygnały płynące z naszego ciała każdemu bez wyjątku przyniesie jedną niepodważalną korzyść- poznanie siebie, uwolnienie głęboko czasem skrywanych urazów, bólu i smutku, które bezwiednie niesiemy przez całe życie i odkrycie w jaki sposób emocje te znajdują odzwierciedlenie w funkcjonowaniu naszego ciała. Joga staje się więc iskrą początkującą proces przemian i samouzdrowienia.

Anna Węgrzynowska

Wykorzystałam artykuł Sannyasi Bhakti Ratna (Kate Woodworth) „Emotions and Yoga poses (Asanas)” http://www.yogapoint.com/articles/asanas_emotions.htm

ciało-oddech-umysł

 

„Ciało jest domem duszy” powiedzą wierzący.  „W zdrowym ciele zdrowy duch”- starą jak świat maksymę powtarzają nam od dzieciństwa wuefiści, harcerze i sportowcy. Również osoby, które wierzą jedynie w to, co namacalne, mierzalne i zbadane i pojmują tajemnicze mechanizmy chemiczne pozwalające na swobodny przepływ myśli i rządzące emocjami widzą te nieuchwytne procesy jako jeden z aspektów funkcjonowania ciała. Niezależnie od światopoglądu, daru wiary czy wiedzy wszyscy oni dzielą przekonanie, że ciało, umysł i świat emocji są nierozerwalne, przenikają się i warunkują. Wszystko, co dzieje się w obszarze emocji znajduje odbicie w reakcji fizycznej naszego ciała i na odwrót, a wszelkie podziały na psyche i soma są sztuczne i służą tu jedynie pewnemu uproszczeniu.

Wszyscy doświadczyliśmy sytuacji, gdy pod wpływem stresu żołądek zawiązał się nam w supełek lub przeciwnie dostawaliśmy ataku wilczego głodu, znamy uczucie napięcia mięśni w okolicy karku, przyspieszone bicie serca, spłycenie oddechu czy suchość w gardle.

Fizjologia już dawno potrafiła wyjaśnić to zwiększoną aktywnością układu współczulnego uruchamiającego reakcję „uciekaj albo walcz”, która pozwala organizmowi zmobilizować się w razie zagrożenia, spowalniając na ten czas „codzienną krzątaninę” naszego organizmu (np. trawienie). Jednak co za dużo to niezdrowo. Przedłużający się stres powoduje prawdziwe spustoszenie w naszym organizmie. Znamy długą listę chorób wywoływanych lub zaostrzanych przez stres. Należą do nich takie, w rozwoju których rola psychiki jest dość oczywista: bóle głowy, zaburzenia łaknienia, otyłość, wrzody żołądka i dwunastnicy czy nadciśnienie, ale także np. choroby alergiczne (astma, atopowe zapalenie skóry), w których etiologii lekarze stosunkowo niedawno zaczęli dostrzegać wpływ emocji. Istnieją też choroby których przebieg jest zaostrzany poprzez czynniki emocjonalne, choć wpływ ten nie jest już tak oczywisty (cukrzyca, nadczynność tarczycy czy gościec).

Pomimo tej wiedzy i doświadczenia, które jest udziałem każdego z nas, do niedawna większość specjalistów zajmujących się ciałem koncentrowała się wyłącznie na sferze fizycznej nie biorąc pod uwagę psychiki znacznie zawężając działanie swoich metod.

„Lekarze duszy” tymczasem dość lekceważąco podchodzili do pracy z ciałem, oddziałując na nie jedynie dość ochoczo za pośrednictwem farmakoterapii.

Dziś co raz częściej docenia się możliwości wynikające z wzajemnego przenikania się tych dwóch sfer. Z jednej strony podkreśla się rolę psychoterapii, relaksacji, medytacji, technik wizualizacyjnych i innych metod porządkowania emocji, które poprzez pracę z umysłem wyzwalają ciało od napięć, bólu, a nawet pomagają walczyć z poważnymi chorobami. Pojawiają się doniesienia o korzystnym wpływie pozytywnego nastawienia chorego na proces zdrowienia i rekonwalescencji.

Z drugiej strony zauważa się również działanie odwrotne- poprzez pracę z ciałem można oddziaływać na układ nerwowy i hormonalny, harmonizować pracę autonomicznego układu nerwowego, a tym samym wpływać na nastrój i samopoczucie. Poprzez uwalnianie zapisanych w ciele napięć można uporać się z zaniedbaną strefą emocji, zwiększyć wydolność umysłu czy poprawić pamięć i koncentrację. Co raz częściej stosuje się różne metody pracy z ciałem w leczeniu np. zaburzeń rozwojowych u dzieci, depresji, nerwic czy spowalnianiu procesów starzenia.

Popularność zdobywa również psychosomatyka czyli nauka o połączeniu sfery fizycznej, emocjonalnej i psychicznej.  Zakłada ona istnienie „pamięci ciała”, która jest niczym innym jak zapisem naszych doświadczeń, tłumionych emocji czy czynników socjokulturowych (presji i wyzwań środowiska) w postaci napięć mięśni i tkanki łącznej.  Wyjątkowo interesująca wydaje się być tu powięź znajdująca się co raz częściej w centrum uwagi terapeutów. Wprawny obserwator potrafi „odczytać” naszą osobowość, sposoby reagowania na stres i naszą historię na podstawie obserwacji sylwetki czy sposobu poruszania się. Jednak przeżycia uwięzione w naszym ciele nie tylko kwestia wyglądu. Utrzymujące się latami napięcia powodują usztywnienie ciała, ból i wspomniane wyżej choroby psychosomatyczne. Uwolnienie takich napięć, choć zbawienne bywa procesem długotrwałym i trudnym. Specjaliści pracy z ciałem niejednokrotnie bywają świadkami przełomu emocjonalnego czyli niespodziewanego i gwałtownego uwolnienia tłumionych odczuć u osób z którymi pracują. O przełomie emocjonalnym więcej piszę tutaj: http://zajogujsie.blogspot.com/2012/09/jednosc-ciaa-i-ducha-wpyw-asan-na-emocje.html

Na płynnym pograniczu obszarów psyche i soma leży praca z oddechem. Techniki oddechowe, zwane w jodze pranajamą łączą działanie na sferę fizjologiczną z wpływem na stan umysłu. Na płaszczyźnie psychicznej koncentracja na oddechu pozwala uspokoić myśli, oderwać je od problemów, panować nad stresem i drżeniem głosu czy dodaje pewności siebie. Znane są również techniki zwane „uzdrawiającym oddechem” będące połączeniem oddechu z wizualizacją wspomagające proces walki z chorobą.

Na płaszczyźnie fizjologicznej stosowanie właściwych technik oddechowych, dobór odpowiednich proporcji pomiędzy długością wdechu i wydechu poprzez wpływ na autonomiczny układ nerwowy, oraz gospodarkę hormonalną pozwala nam uspokoić się lub pobudzić czy zwiększyć przemianę materii. Odpowiedni trening oddechu i mięśni za niego odpowiedzialnych w ten właśnie sposób u wielu osób prowadzi z czasem do zmniejszenia częstotliwości i intensywności ataków duszności i pozwala zredukować ilość podawanych leków.

O oddechu więcej można przeczytać tutaj: http://zajogujsie.blogspot.com/2014/02/moc-oddechu.html.

Joga, Pilates i inne metody z obszaru tzw. Body&Mind widzą nas jako jednostkę w której ciało, umysł i emocje stanowią nierozerwalną całość. Dzięki takiemu holistycznemu podejściu pracują i oddziałują na wszystkie  „składowe” zapewniając nam zdrowie, harmonijny rozwój i prawidłowe funkcjonowanie wszystkich przejawów naszego jestestwa. Rozwijają również świadomość ciała, uczą obserwować w jaki sposób reagujemy na stres, pozwalają poznawać siebie i mechanizmy za pomocą których możemy radzić sobie ze stresem i emocjami.

Anna Węgrzynowska

Joga pod lupą naukowców

Human Joints Concept

Starożytna ayurveda, nie dysponując osiągnięciami współczesnej nauki,  mechanizmy rządzące naszą fizjologią tłumaczyła w sposób dla wielu  z nas zabawny i niezrozumiały, dodatkowo serwując wszystko charakterystycznym dla swych czasów i kultury poetyckim językiem pełnym odniesień do wierzeń i mitologii.  Współczesna nauka, przekładając to na język bardziej dla nas strawny pokazuje jednak, że niejednokrotnie to my musimy rewidować swoje poglądy. Starożytni nie mieli bowiem co prawda pojęcia o hormonach, neuroprzekaźnikach, ba nie słyszeli o układzie nerwowym jako takim, ale jedyne narzędzie, jakim dysponowali-OBSERWACJĘ opanowali do perfekcji. Paradoksalnie rozwój techniki spowodował odejście od  holistycznego podejścia do człowieka. Ogromne zasoby wiedzy zdobywanej dzięki co raz to czulszym narzędziom zmuszały badaczy do zawężania specjalizacji, przez co niejednokrotnie tracili z oczu całościowy obraz ludzkiego ciała. Pochłonięci fascynującym widokiem, jaki ukazywał się ich oczom uzbrojonym w co raz to doskonalsze mikroskopy wydawali się zapominać, że jest to jedynie wycinek całości.  Dziś jednak naukowcy zaczynają znów dostrzegać  powiązania pomiędzy poszczególnymi układami naszego ciała, oraz badać mechanizmy regulujące te powiązania. Co raz częściej podkreślają także, że o prawidłowym funkcjonowaniu organizmu stanowi coś więcej niż tylko suma prawidłowego funkcjonowania pojedynczych narządów, potwierdzając to, co wiedzieli starożytni.  Współczesna nauka oswaja” i legitymizuje jogę, a terapeuci co raz chętniej wykorzystują jej lecznicze działanie.

Pojawia się jednak również  grono osób tak zachwyconych faktem, że dawna wiedza tu i ówdzie „wygrywa” z nowożytną medycyną, że hurtowo potępiają wszystko, co ta druga nam daje. Najsłuszniejszym wydaje się być zachowanie zdrowego rozsądku i czerpanie zarówno z mądrości starożytnych jaki z osiągnięć współczesnej nauki. I taką właśnie pracę wykonali „twórcy” nowożytnej jogi. Jest ona w postaci jaką zna świat zachodni taką właśnie zjadliwą dla nas mieszanką, choć wielu znawców zaznacza, że nie ma ona nic wspólnego z prawdziwą jogą, według której praca nad ciałem była jedynie środkiem do opanowania umysłu, a nie celem samym w sobie. Pozostawiając z boku dyskusje nad tym czym jest, a czym nie jest „prawdziwa joga” skupmy się na jej walorach leczniczych, bo tych dziś już chyba nikt nie kwestionuje.

1.Zakres ruchu: To jedna z najbardziej oczywistych i spektakularnych korzyści, jakie daje nam joga. To co podczas pierwszych zajęć wydawało się nieosiągalnym wyczynem z czasem staje się łatwizną. Zwiększenie elastyczności mięśni i praca z powięziami oznacza nie tylko umiejętność przyjmowania pozycji, których sam widok wywołuje u obserwatorów okrzyk niedowierzania. To także poprawa postawy ciała, zniesienie bólu stawów, niejednokrotnie oddalonych od obszaru dotkniętego wcześniej ograniczeniem ruchomości (sztywne i nieprawidłowo ustawione stawy biodrowe oznaczają nierównomierne obciążenie i bóle kolan a nawet stóp).

2. Wzmocnienie mięśni– silne mięśnie nie tylko ładnie się prezentują na plaży czy pod obcisłym podkoszulkiem. Oznaczają one również stabilizację i ochronę stawów i kości. Harmonijny rozwój wszystkich grup mięśniowych przekłada się na prawidłową postawę ciała i zapobiega zwyrodnieniom i bólom przeciążeniowym. Dodatkową przewagą wzmacniania mięśni poprzez praktykę jogi jest fakt, że wzrost siły i jest równoważony przez wzrost elastyczności, więc nie doprowadza do zmniejszenia ruchomości w stawach.

3. Prawidłowa postawa ciała. Prawidłowe ułożenie kręgosłupa sprawia, że wszystkie naturalne krzywizny stanowią doskonałą amortyzację i kręgosłup może efektywnie podpierać nasze ciało.  Nieprawidłowa postawa jest często wynikiem nieprawidłowych nawyków, utrwalonych przez długotrwałe siedzenie czy stanie w wadliwej pozycji.  Brak równowagi i zmiana nawet jednej z krzywizn prowadzi do kompensacyjnego wadliwego ustawienia całego ciała, a w konsekwencji szybkiego statycznego męczenia się, bólu nawet w odległych odcinkach, a po dłuższym czasie do zwyrodnień i poważnych problemów zdrowotnych. Joga, poprzez zwiększenie świadomości ciała prowadzi do skorygowania złych nawyków, a z czasem do poprawy postawy ciała.

4. Zdrowe stawy. Praktyka jogi zmusza stawy do pracy w ich pełnym zakresie ruchu. Dzięki temu chrząstki powierzchni stawowych są w pełni odżywiane chłonąc przy każdym ruchu jak gąbka substancje odżywcze. Bez takiego „smarowania” powierzchnie stawowe z czasem uległyby degeneracji i „starciu”, odsłaniając znajdującą się pod nią tkankę kostną.

5. Elastyczność kręgosłupa. Krążki międzykręgowe- elastyczne podkładki znajdujące się pomiędzy trzonami kręgów stanowią rodzaj amortyzatorów pochłaniając wstrząsy i zapewniając elastyczność i pełen zakres ruchu kręgosłupa. Podobnie jak w przypadku chrząstek jedynie odpowiednio dawkowany ruch we wszystkich płaszczyznach zapewnia im odżywienie i prawidłową elastyczność.

6.Wzmocnienie kości. Ćwiczenia  poprawiają mineralizację kości zapobiegając osteoporozie. Asany wymagające wspierania własnego ciężaru ciała na ramionach i obręczy barkowej, na przykład Pies z głową w dół, wzmacniają kości ramienne szczególnie narażone na osteoporozę. Pojawiają się badania wykazujące, że będące efektem praktyki obniżenie hormonu stresu- kortyzolu wspomaga resorbcję wapnia w kościach, a systematyczna praktyka zwiększa gęstość tkanki kostnej trzonów kręgów. (California State University, Los Angeles)

7. Wzmocnienie mięśni dna miednicy:  Wzmocnienie tych struktur nie tylko zapobiega problemowi nietrzymania moczu i obniżania narządów (więcej w zakładce STREFA KOBIET), ale koryguje postawę ciała, stabilizuje i chroni dolny odcinek kręgosłupa, wpływa na prawidłowe ułożenie miednicy łagodząc bóle krzyża, stawów biodrowych, kolan, nawet stóp.

8. Poprawa krążenia. Aktywność fizyczna wspomaga krążenie krwi. Ćwiczenia uruchamiają pompę mięśniową, zwłaszcza w dystalnych częściach ciała, co zwłaszcza w pozycjach odwróconych,  pomaga pozbywać się obrzęków.  Lepsze krążenie oznacza również wzrost poziomu hemoglobiny we krwi, dzięki czemu więcej tlenu dociera do tkanek poprawiając ich funkcjonowanie. Pozycje skrętne wspomagają wypompowanie krwi żylnej z narządów wewnętrznych, dzięki czemu po wyjściu z pozycji jest ona zastępowana bogatą w tlen krwią tętniczą. Ćwiczenia rozrzedzają również krew czyniąc ją mniej lepką, dzięki czemu zmniejsza się ryzyko powstawania blaszek miażdżycowych czy zaczopowania zwężonego naczynia, a tym samym zawałów i udarów.

  1. Układ limfatyczny:  Uruchomienie pompy mięśniowej, oraz skręty i pozycje odwrócone wpływające na narządy wewnętrzne usprawniają cyrkulację limfy. Dzięki temu układ limfatyczny efektywniej może zwalczać infekcje, unieszkodliwiać komórki nowotworowe czy pozbywać się toksyn z organizmu.

10. Serce. Regularny wysiłek obniża ryzyko zawału serca. Oczywiście nie każdy nurt jogi wprowadza pracę serca na takie obroty, dlatego warto docenić Ashtangę, a na co dzień włączać do praktyki energetyczne vinyasy. Jednak nawet bardziej statyczna praktyka poprawia stan układu sercowo naczyniowego. Regularna praktyka wzbogacona o pranajamę (ćwiczenia oddechowe) obniża spoczynkową częstość akcji serca i zwiększa pobór tlenu podczas wykonywania ćwiczeń.

11. Obniżenie ciśnienia krwi: Renomowane pismo medyczne Lancet przedstawiło wyniki dwóch badań porównujących efekty relaksu w Savasanie ze zwykłym leżeniem na kanapie u osób z nadciśnieniem. Po trzech miesiącach u osób praktykujących savasanę zanotowano  znaczące obniżenie ciśnienia zarówno skurczowego jak i rozkurczowego.

12. Oddech. Jogini oddychają efektywniej- mniejsza ilość oddechów o większej pojemności. The Lancet opisuje badanie, w którym u osób z problemami z oddychaniem będącymi wynikiem zastoinowej niewydolności serca zanotowano pod wpływem jogi spadek częstości oddechów z 13 do 7 na minutę, poprawiła się ich wydolność i nasycenie krwi tlenem. Joga uczy również oddechu przez nos dzięki czemu pobierane powietrze jest przefiltrowane, ogrzane i nawilżone (mniej drażniące dla osób z astmą)

13. Obniżenie masy ciała: Joga, jak każdy rodzaj aktywności fizycznej przyczynia się do utraty wagi, a z czasem  prowadzi zazwyczaj do zmiany nawyków żywieniowych, bardziej świadomego układania diety. Najistotniejsze jest jednak to, że wpływa na psychiczne podłoże zaburzeń łaknienia poprzez wzrost akceptacji ciała, wprowadzenie innych wzorców radzenia sobie ze stresem czy wyeliminowanie fizjologicznych przyczyn napadów wilczego głodu (np. hormony).

14.  Obniżenie poziomu cukru i „złego” cholesterolu (LDL) we krwi, przy jednoczesnym wzroście poziomu „dobrego” HDL cholesterolu. U osób cierpiących na cukrzycę poziom cukru we krwi jest obniżany na kilku poziomach: poprzez obniżenie poziomu kortyzolu (patrz p. 16) i adrenaliny, poprzez obniżanie masy ciała (pkt.13.) i poprzez zwiększenie wrażliwości na działanie insuliny. To wszystko pomaga zapobiegać wielu powikłaniom cukrzycy: niewydolności nerek, zawałowi serca, utracie wzroku.

15. Trawienie i wydalanie: Bardzo często u podłoża wrzodów, zespołu jelita drażliwego czy zaparć leży stres, z którym joga radzi sobie doskonale przełączając organizm z trybu funkcjonowania współczulnego na przywspółczulny (punkt 19). Ruch, zmiana pozycji, a zwłaszcza pozycje skrętne i odwrócone wspomagają ruch treści pokarmowej, co sprzyja lepszemu trawieniu i wydalaniu.

16. Łagodzenie skutków działania stresu. Joga powoduje obniżenie poziom hormonu stresu- kortyzolu (hydrokortyzonu) wytwarzanego przez nadnercza w odpowiedzi na stres w celu chwilowej poprawy funkcjonowania układu immunologicznego, koncentracji i pamięci.  Przewlekły nadmiar kortyzolu prowadzi jednak do osłabienia pamięci, depresji, osteoporozy (utrata wapnia z kości), nadciśnienia i insulinooporności. Powoduje także napady wilczego apetytu, oraz charakterystyczne odkładanie się tkanki tłuszczowej w postaci otyłości brzusznej, która z kolei przyczynia się do rozwoju cukrzycy i zawałów serca.

17. Poprawa nastroju. Systematyczna praktyka jogi, a zwłaszcza niektóre jej pozycje łagodzi depresję podnosząc poziom serotoniny we krwi i obniżając poziom kortyzolu. Badania aktywności mózgu joginów wykazują większe pobudzenie lewej półkuli mózgu, oraz zwiększoną aktywność w korze przedczołowej-  w obszarach związanych z odczuwaniem szczęścia.

18. Koncentracja. Jest ona jednym z istotnych elementów praktyki. Wiele badań dowodzi, że regularna praktyka poprawia koordynację, pamięć, skraca czas reakcji, a nawet wpływa pozytywnie na wyniki testów na inteligencję. Osoby, które medytują sprawniej rozwiązują problemy prawdopodobnie dzięki temu, że ich myśli nie ulegają rozproszeniu.

19. Relaks. Joga wycisza  i wydłuża oddech.Wpływa to uspokajająco na układ współczulny (odpowiedzialny ze reakcję „uciekaj albo walcz”) pobudzając  jednocześnie układ przywspółczulny- odpowiedzialny za codzienną „krzątaninę” naszego organizmu zapewniającą mu zdrowe funkcjonowanie: prawidłowe trawienie, ukrwienie narządów wewnętrznych, transport składników odżywczych, odżywienie, wydalanie czy funkcje rozrodcze.

20. Koordynacja i równowaga.  Regularna praktyka poprawia czucie głębokie, dzięki któremu mamy lepszą świadomość ruchu, ciała, jego ułożenia w przestrzeni i oraz lepsze poczucie równowagi. Dzięki temu jesteśmy w stanie lepiej kontrolować prawidłową postawę i ułożenie ciała. Ma to ogromne znaczenie w przypadku osób starszych oznaczając sprawniejsze poruszanie się, mniej upadków i większą niezależność.

21. Świadome rozluźnienie mięśni. Chroniczne, nieuświadomione napięcie mięśni powoduje poczucie zmęczenia, bóle, co z kolei zwiększa stres i pogarsza nastrój prowadząc do… jeszcze większego napięcia mięśni. Rozwijanie świadomości ciała uczy nas dostrzegać i lokalizować to napięcie, oraz co najważniejsze rozluźniać dotknięte nim obszary.

22. Łagodzenie bólu. Praktyka asan wzbogacona o pranajamę i medytację redukuje odczucia bólowe u osób cierpiących na wiele przewlekłych chorób. Ulga w bólu przynosi z kolei poprawę nastroju i stwarza warunki do aktywności fizycznej poprawiającej ogólny stan zdrowia.

23. Mniej leków: Systematyczna praktyka dobrze dobrana do stanu zdrowia i możliwości poprawia stan zdrowia osób cierpiących na astmę, nadciśnienie, cukrzycę (typu II), depresję, zaburzenia łaknienia czy bóle mięśni i stawów. Pozwala to  niejednokrotnie zmniejszyć dawki leków. Poza efektem ekonomicznym oznacza to mniejsze ryzyko powikłań wynikających z skutków ubocznych czy interakcji pomiędzy lekami.

24. Wycofanie i dystans: Chwile spędzone na macie pozwalają na oderwanie się od problemów dnia codziennego. Już samo skupienie na swoim ciele, skomplikowanych często ruchach, oraz skoordynowaniu ich z oddechem pomagają oderwać myśli od trosk codzienności. Regularna praktyka oznacza także lepszy sen- rano budzimy się wypoczęci, dzięki czemu popełniamy mniej stresujących nas błędów:)

25. Spokój ducha:  Wyciszenie, koncentracja na „tu i teraz” pozwala zwolnić codzienną galopadę niepokoju, złości czy lęku  powodującą frustrację  i stres.  A znając szkodliwe działanie stresu (migreny, bezsenność, ezgema, nadciśnienie, choroby serca, problemy z trawieniem) nie powinniśmy już mieć wątpliwości, że łagodzenie go przyczynia się do poprawy stanu zdrowia.

26. Poczucie własnej wartości:  Joga rozwija świadomość i akceptację ciała, a tym samym i samego siebie. Poprzez pokonywanie barier, które przeważnie sami stawiamy w swojej głowie, poprzez rozwijanie samodyscypliny, wejrzenie w głąb siebie, poznanie swoich prawdziwych potrzeb, możliwości i ograniczeń dostrzegamy swą wartość.

27. Radzenie sobie z emocjami: Rozwój świadomości sprawia, że lepiej radzimy sobie z emocjami i budujemy zdrowsze relacje z otoczeniem (znów łagodzenie stresu i jego skutków:))

28. Zmiana stylu życia: Joga niepostrzeżenie powoduje zmiany w stylu życia i sposobie odżywiania. Praktyka uczy nas dyscypliny, szacunku dla swojego ciała, obserwacji sygnałów jakie nam wysyła i respektowania jego potrzeb. Przekłada się to na bardziej świadome wybory w kwestii tego, co jemy, jak reagujemy na problemy czy spędzamy czas wolny.

29. Efekt Placebo: Już sama wiara w to, że coś pomaga często oznacza poprawę stanu zdrowia, więc nawet jeśli to „tylko” efekt placebo, cóż za różnica? jeśli działa to chyba warto spróbować!

Anna Węgrzynowska

W oparciu o:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3193654/

http://www.yogajournal.com/health/1634

http://www.fizjoterapeutom.pl/materialy/artykuly/kardiologia/81-fizjoterapia-kardiologiczna