POWIĘŹ

spider-web-1003537_1280

Pozwólcie, że przedstawię Wam moją nową fascynację: proszę Państwa, oto Powięź!

Jest z nami od zawsze, jednak do niedawna była raczej niedoceniana, traktowana jako wypełniacz, wycinana z rycin atlasów anatomicznych, aby odsłonić to, co wydawało się istotą ruchu- mięśnie. Tymczasem świadomość jej roli może pomóc w walce z uporczywym bólem, wyjaśnić etiologię i wyleczyć wiele schorzeń (nie tylko narządu ruchu), których leczenie było dotąd nieskuteczne. Nieskuteczne, bo nie każdemu specjaliście zajmującemu się leczeniem bólu krzyża przychodziło do głowy sprawdzić czy pacjent nie ma blizn na brzuchu, nie mówiąc już o uświadomieniu sobie ich związku z bólem kręgosłupa.

Dla mnie- typowego przedstawiciela zachodu, niedowiarka, przekonanego dopiero wówczas, gdy coś jest dokładnie zmierzone, zbadane i udowodnione, a jednocześnie zawodowo stykającego się z pełnym metaforyki, przeważnie dla mnie niezrozumiałym językiem medycyny wschodu, powięź stanowi klucz, który może otworzyć furtkę w zasiekach oddzielających dwie cywilizacje. Od lat zachodni naukowcy obserwują a przykład, że akupunktura działa i to własnie powieź staje się narzędziem, dzięki któremu możemy to działanie zmierzyć, zrozumieć i przełożyć dla możliwy do zaakceptowania dla naszych racjonalnych do bólu zachodnich mózgów język.

Przyjrzyjmy się więc nieco uważniej naszej bohaterce. Okazuje się, że jest ona czymś w rodzaju inteligentnego…..gluta:)

A glut, no cóż, jaki jest, każdy wie: bezkształtna, rozciągliwa, galaretowata masa, ale żeby inteligentna?

Otóż tak! Bo jakże by to było, gdyby nasze funkcjonowanie opierać by się miało o jakiegoś tam gluta pospolitego! A znaczenie powięzi jest nie do przecenienia: to ona nadaje nam kształt, jest ona rodzajem trójwymiarowej sieci, determinuje postawę ciała, umożliwia ruchy, stwarza mięśniom warunki do prawidłowej pracy, utrzymuje narządy wewnętrzne, chroni je, oraz otacza i zespaja każdą komórkę ciała ze sobą. Co więcej jest też ważną drogą przewodzącą dla układu nerwowego i odgrywa bardzo istotną rolę w procesach odżywiania i przemiany materii w tkankach!

Sporo, powie ktoś, ale co z tą inteligencją? Jeśli Wam jeszcze mało, to wiedzcie, że powięź stanowi też pewnego rodzaju pamięć ciała, w której odciskają się nasze doświadczenia, urazy, a nawet osobowość- sposób w jaki mierzymy się ze światem, jak reagujemy na stres i gdzie go ukrywamy. Często samo spojrzenie na sylwetkę człowieka może nam pomóc określić czy jest nieśmiałym, błądzącym w obłokach romantykiem czy osobnikiem energicznym, pewnym siebie, przyzwyczajonym do wydawania rozkazów.

No, ale jak to działa?

Powięź można podzielić na powierzchowną i głęboką. Ta pierwsza, na której się skupimy stanowi coś w rodzaju idealnie dopasowanego kostiumu Supermana- i to porównanie właśnie pozwala najlepiej wyjaśnić w jaki sposób dysfunkcja jednego obszaru wpływa na problemy zupełnie gdzie indziej.

Załóżmy więc, brnąc dalej w odzieżową analogię, że ubraliśmy się na spotkanie w przyjemny dla oka obcisły sweterek. A teraz wyobraźmy sobie, że zaczepiamy brzegiem rękawa o wystający gwóźdź. Miejsce zaczepienia uszkodzi się i wystrzępi, to oczywiste, ale gdy spojrzymy wyżej zauważymy, że jakaś nitka się zaciągnęła i pociąga materiał aż z okolicy barku czy pleców. Niedobrze, a nam wyjątkowo zależy na nieskazitelnym wizerunku, który takie uszkodzenie rękawa mogłoby nieco nadszarpnąć. Przekręcamy więc rękaw tak, by uszkodzony fragment tkaniny znalazł się po wewnętrznej stronie i nie rzucał się zbytnio w oczy. Efekt osiągnięty, choć oczom uważnego obserwatora nie umknie pofałdowanie tkaniny pod pachą czy zniekształcenie faktury przy dekoldzie. Jeśli bylibyśmy zmuszeni pochodzić w naszym rozdartym sweterku kilka dni, dalsze konsekwencje uszkodzenia byłyby co raz bardziej widoczne: rękawy zmechaciłyby się lub poprzecierały obok miejsc wzmocnionych (uwielbiam takie swetry z łatkami na łokciach:)), pod pachą zacząłby uwierać nas szew, a może nawet doszłoby do zdefasonowania sweterka. To samo dzieje się z powięzią. Gdy skręcimy nogę w kostce dochodzi nie tylko do uszkodzeń tkanek tworzących staw i mięśni bezpośrednio go otaczających. Jednak powięź jak nasz sweter naciąga się i w innych obszarach, napięcia przenoszą się dalej, stwarzając gorsze warunki pracy mięśniom także pozornie niezwiązanym z okolicą urazu- ciasna tkanina oplatająca mięśnie nie pozwala im swobodnie pracować i przesuwać się. Napięcia w jednym obszarze przenoszą się przez powięź na inne grupy mięśni od stóp aż do głowy. Z powodu bólu zaczynamy też inaczej stawiać stopę, co zmienia warunki pracy w kolanie, biodrze i kręgosłupie. Z czasem ból i obrzęk ustępują, ale lęk przed obciążaniem stopy i nawyk dziwnego jej układania podczas chodzenia mogą pozostać jeszcze wiele tygodni, a nawet miesięcy. Skutek- kostka może i nie boli, ale zaczynamy skarżyć się na ból w kolanie, albo w lędźwiach.

Podobnie może się zdarzyć, gdy na ciele pojawia się podobna do zacerowanej dziury w rękawie swetra blizna- Jeśli większą dziurę niezręcznie zaszyjemy na okrętkę możemy mieć wrażenie, że trochę brakuje materiału- rękaw ciągnie i źle się układa. Podobnie blizna jeśli jest głęboka, lub źle zagojona może „wciągnąć” powięź i napięcie przenosi się wzorem „za ciasnego ubrania” w inne obszary.

Sama powięź może też być źródłem bólu- w gęstej sieci, którą stanowi znajdują się liczne zakończenia nerwowe. „Sklejenie”, zagęszczenie i zgrubienie powięzi będące skutkiem przeciążeń, urazów czy stresu, może powodować ucisk tych zakończeń i w konsekwencji silne odczucia bólowe.

Powieź pomaga też wyjaśniać wpływ emocji na funkcjonowanie ciała i rolę jaką odgrywa stres w powstawaniu bólu.

Co raz powszechniej odchodzi się dziś od tradycyjnego spojrzenia anatomię człowieka jako na biomechaniczny układ dźwigni (kości) zawiasów (stawy) i poruszających je na wzór gumek, działających w izolacji mięśni. Pojawia się, a w zasadzie powraca holistyczne spojrzenie na ludzkie ciało, które obowiązywało w świecie sprzed wąskich medycznych specjalizacji. Co raz częściej zaczynamy dostrzegać powiązania pomiędzy pozornie niezwiązanymi elementami tej skomplikowanej układanki. Zaczynamy też dostrzegać, że funkcjonowanie cudownego mechanizmu ludzkiego ciała nie jest po prostu sumą działania poszczególnych układów, ale powiązania i nieustanne oddziaływanie na siebie poszczególnych składowych tworzy trudną na razie do wyjaśnienia wartość dodaną.

Dzięki dostrzeżeniu roli powięzi pojawiło się nowe holistyczne podejście do anatomii narządu ruchu- królująca dziś koncepcja systemów, w jakie za jej pomocą łączą się mięśnie- tzw. taśm anatomicznych, wyjaśnia działanie punktów spustowych, jest podstawą wielu nowych, bardzo skutecznych terapii narządu ruchu, w tym terapii powięziowej i bardzo obecnie popularnego nie tylko w świecie sportu plastrowania dynamicznego- kinesiology taping.  W zachodnim postrzeganiu ludzkiego ciała dokonuje się dzięki dostrzeżeniu roli powięzi prawdziwa rewolucja.

 

Polecam bardzo ciekawy film: https://www.youtube.com/watch?v=IFqMv3SrIww