ODDECH

„Strata czasu to oddychanie, zróbmy już coś konkretnego”- wzdychamy wpadając zdyszani, w przerwie między licznymi  obowiązkami na zajęcia. Głowa pełna „muszę”, „koniecznie”, „natychmiast”- godzinka praktyki wykrojona w napiętym grafiku, trzeba (!) jak najwięcej skorzystać. Skorzystać czyli rozciągać, wzmacniać, zmęczyć, sięgnąć, zaplątać czy opanować akrobatyczną sztuczkę. Tymczasem mamy spędzić kilka z tych cennych minut…oddychając ?! „Oddychanie to ja mam na co dzień, 24/7”- myślimy. Nie po to pędzimy na zajęcia na złamanie karku, starannie planujemy dzień,  narażamy się na niezadowolenie szefów i poczucie winy, że jesteśmy złymi rodzicami czy samolubnymi partnerami.

No, ale cóż, siadamy i oddychamy. A w głowie wszystkie nasze „muszę” wirują jak zwariowane, zmieszane z wizjami pustej lodówki, nieodrobionych lekcji, niezałatwionych spraw czy braku warzyw w diecie naszych pociech. Bolesne to oddychanie. Nie lubimy tak marnować czasu, nie lubimy ciszy, w której nagle zaczynają wydzierać się wniebogłosy wszystkie nasze niepokoje. Póki gnamy zanurzeni w bezpiecznym chaosie nie mają szans przebić się na powierzchnie przez kożuch świadomych myśli, zostać ubrane w słowa i zyskać rangę konkretu.  Byle jakoś wytrwać do sygnału, który nas wyrwie z uwierającego bezruchu.

Tymczasem te kilka minut poprzedzające praktykę poświęcone na skupienie się na oddechu, to najlepszy sposób na dotarcie do wnętrza siebie.  

Jest to jednak nie tylko czas potrzebny na uspokojenie galopujących myśli, zapomnienie o gderliwym koledze z pracy, nieuprzejmym kliencie czy nerwowym kierowcy, który właśnie nas otrąbił. Dla wielu osób to także jedyna okazja na skupienie się na świadomym oddechu i odzyskanie umiejętności efektywnego, naturalnego sposobu oddychania.

Bo niestety, nie jest prawdą, że „oddychać to potrafi każdy”. Choć rodzimy się z tą umiejętnością,  to z czasem tracimy kontakt z ciałem. Kolejne lata spędzone za biurkiem, wadliwa postawa, pośpiech, stres i kompletny brak umiejętności radzenia sobie z nim sprawia, że zapominamy jak dobrze oddychać. Zdobycze cywilizacyjne,  powszechna dostępność i bezgraniczna wiara we wszelkie suplementy diety sprawia, że lekceważymy najważniejszy, najskuteczniejszy i najtańszy lek, jakim jest świadomy oddech.

Oddech ma bowiem cudowną, uzdrawiającą moc zarówno na płaszczyźnie fizjologicznej jak i dla naszej psychiki.

O jego znaczeniu wiedzą sportowcy- dzięki niemu poprawia się ich wydolność, koordynacja, a do mięśni nawet podczas intensywnego wysiłku dociera potrzebna dawka tlenu. Zmęczony intensywnym treningiem organizm wydajniej pozbywa się metabolitów, a przez to i szybciej się regeneruje. Nauka kontroli oddechu zwiększa świadomość ciała i daje umiejętność rozluźniania napiętych jego partii. Prawidłowy oddech pozwala też opanować przedstartowe emocje i skupić się na działaniu.

Wagę prawidłowego oddechu doceniają również od wieków śpiewacy i mówcy.  Zapewne wszyscy doświadczyliśmy kiedyś uczucia  ściśniętego strachem gardła, przez które z największym wysiłkiem udaje nam się wydobyć ochrypły lub piskliwy, obco brzmiący nawet dla nas samych głosik. Odpowiednie oddychanie zmniejsza napięcie aparatu mowy, nadaje głosowi mocy i dźwięczności. Podobnie jak w przypadku sportowców prawidłowy oddech pozwala osobom występującym publicznie panować nad stresem i drżeniem głosu oraz dodaje pewności siebie.

Stosowanie właściwych technik oddechowych, dobór odpowiednich proporcji pomiędzy długością wdechu i wydechu poprzez wpływ na układ współczulny i przywspółczulny oraz układ hormonalny pozwala nam uspokoić się,  pobudzić czy zwiększyć przemianę materii.

Również lekarze, po erze ślepej wiary w farmakoterapię i chirurgię, co raz częściej włączają do terapii techniki oddechowe i  relaksacyjne, widząc w nich narzędzie uśmierzania bólu, mobilizowania organizmu do walki z chorobą i przyspieszania rekonwalescencji

Każde zajęcia zaczynamy od chwili wsłuchania się w oddech i jego fakturę, próby uspokojenia go, wydłużenia i pogłębienia. Ustalamy długość faz wdechu, wydechu i przerw między nimi i w zależności od tego co chcemy osiągnąć wyrównujemy je bądź wręcz przeciwnie- zmieniamy proporcje. Następnie włączamy kilka prostych technik lub ćwiczeń oddechowych zaczerpniętych głównie z jogi, ale także z chi kung czy współczesnych metod pracy z oddechem.  Staramy się oddychać tak, by jak najlepiej wykorzystać pracę przepony i całych płuc. Próbujemy się pozbyć tego płytkiego oddechu samymi szczytami płuc, któremu towarzyszy unoszenie barków często obserwowane u osób, które utraciły umiejętność efektywnego oddechania.  Stosujemy w miarę umiejętności proste wizualizacje (rysowanie w wyobraźni figur geometrycznych wraz z poszczególnymi fazami oddechu, wyobrażenie oddechu wędrującego wzdłuż naszego ciała, kierowanie go w konkretne miejsca, oddechy całą powierzchnią ciała itp.), choć osoby początkujące skupiają się raczej na kontrolowaniu odpowiedniej długości poszczególnych faz oddechu, a przede wszystkim, zwłaszcza podobne mi raptusy na opanowaniu galopujących myśli i przemożnej chęci poderwania się z maty.