Centrum kobiecej mocy

woman lotusMięśnie dna miednicy są często niedoceniane i co gorsza pomijane w treningu i terapii, a problemy wynikające z zaburzeń napięcia tych struktur są przeważnie wstydliwie przemilczane. Nie tylko pacjentki, ale także instruktorzy fitness, a nawet niestety lekarze ginekolodzy często nie wiedzą jak rozmawiać o roli tych mięśni. Tymczasem jest ona ogromna. Większość z nas wie co prawda, że ich osłabienie powodować może nietrzymanie moczu czy obniżenie narządów rodnych. Rzadko jednak wspomina się o tym, iż może również  powodować zaburzenia statyki ciała, a w konsekwencji bóle kręgosłupa, bioder, a nawet kolan i stóp.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu- wkraczamy w obszar tabu.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu (WNTM) dotyka przede wszystkim kobiety. Powszechnie sądzi się, że problemem zagrożone są wyłącznie panie w okresie okołomenopauzalnym i starsze, oraz kobiety bezpośrednio po porodzie.  Wiele z nas na pytanie o nasz stan zdrowia rzuca z uśmieszkiem wyższości :”No, coś ty?! mnie TO jeszcze nie dotyczy”. Przy braku fachowego wsparcia i w zetknięciu z pogardliwymi uwagami pacjentki często przemilczają problem i rezygnują z terapii. Te pierwsze uważając, że to naturalna i nieunikniona oznaka starzenia się, te drugie wierząc, że to tylko przejściowy problem, który minie bezpowrotnie kilka tygodni po porodzie. Nic bardziej mylnego. Na dyskomfort związany z popuszczaniem moczu podczas kichania, kaszlu czy wysiłku fizycznego uskarżają się również młode wysportowane kobiety, które dotychczas nie rodziły. Konsekwencje uszkodzeń mięśni związanych z ciążą, porodem i brakiem właściwej rehabilitacji okołoporodowej utrzymują się latami. Statystyki podają, że od 40% do nawet 60% kobiet jest na jakimś etapie swojego życia cierpi na nietrzymanie moczu, a zważywszy, że wiele kobiet nawet przed sobą nie przyznaje się do problemu, te porażające statystyki mogą być i tak zaniżone.

Wyjść z cienia

Obecnie co raz powszechniej mówi się o problemie i zaczyna on trafiać do społecznej świadomości. Dzieje się tak głównie dzięki firmom farmaceutycznym, które świadome ponurych statystyk dostrzegły ogromny rynek zbytu i wprowadzają leki wspomagające terapię. W mediach pojawiają się reklamy oferowanych specyfików i choć nie możemy raczej posądzać producentów leków o jakąś altruistyczną szlachetność, ich działanie, choć obliczone na jak wygenerowanie jak największych zysków przynosi „przy okazji” pozytywny skutek.

Być może świadomość powszechności zjawiska skłoni kobiety do przełamania bariery wstydu i  większej otwartości.  Może nauczą się rozmawiać o „tych sprawach”. Może osoby zajmujące się szeroko rozumianą ochroną zdrowia zaczną uwzględniać pytania o nietrzymanie moczu w standardowym wywiadzie. Marzy mi się również, by instruktorzy fitness czy nauczyciele jogi otwarcie rozmawiali z kobietami o nietrzymaniu moczu, pokazywali ćwiczenia wzmacniające dno miednicy, uczyli jak należy ćwiczyć, by sobie pomóc, a nie zaszkodzić.

Co powinno nas zaniepokoić?

O mięśnie dna miednicy należy dbać zawsze niezależnie od wieku, trybu życia. Zapewni to nam zdrowie i komfort życia, także seksualnego i zapobiegnie poważniejszym komplikacjom. Powinnyśmy nauczyć się je lokalizować, kontrolowanie napinać i rozluźniać, a przede wszystkim uważnie obserwować swoje ciało.

Co więc powinno zwrócić naszą uwagę?

  •  wyciek moczu podczas wysiłku, kaszlu, kichania czy śmiechu
  • problemy z oddaniem moczu
  • częste stany zapalne dróg moczowych
  • oddawanie moczu częściej niż 7 razy dziennie
  • trudności z rozpoczęciem mikcji,
  • wizyty w toalecie w nocy
  • bóle w podbrzuszu i pieczenia podczas oddawania moczu
  • niemożność całkowitego opróżnienia pęcherza powodująca konieczność napinania się podczas oddawania moczu i powracanie do toalety po kilku minutach
  • częste pojawianie się naglącej potrzeby oddania moczu
  • często pojawiający się ból podczas stosunku
  • uczucie ciężkości/”ciągniecia” w podbrzuszu
  • hemoroidy i częste zaparcia

Czujność powinna obudzić nawet jedna twierdząca odpowiedź. 2-3 mogą wskazywać na pierwsze objawy nietrzymania moczu, gdy natomiast odpowiemy TAK na więcej niż 3 pytania zdecydowanie powinnyśmy się udać do lekarza.

Terapia.

Zrozpaczone pacjentki zgłaszają się po pomoc dopiero wówczas, gdy jedynym proponowanym  rozwiązaniem jest leczenie operacyjne. Tymczasem odpowiednia, włączona odpowiednio wcześnie fizjoterapia jest najskuteczniejszym i najtańszym sposobem walki z problemem. W każdym przypadku radziłabym jednak konsultację z ginekologiem czy urologiem- określą oni charakter zaburzeń ( nie zawsze ma ono charakter wysiłkowy) i wykluczą inne poważne schorzenia mogące stać za nietrzymaniem moczu. Na szczęście wielu lekarzy świadoma roli ćwiczeń w terapii i nie ucieka się wyłącznie do farmakoterapii i rozwiązań chirurgicznych. Jeśli nawet nie dobiorą nam odpowiednich ćwiczeń, to jest szansa, że skierują nas do odpowiednich specjalistów najczęściej fizjoterapeutów. Pod ich okiem można pracować zarówno w grupach, jak i indywidualnie. Często przygotowują również zestaw prostych ćwiczeń i udzielają instruktarzu jak wykonywać je w domu.  Dysponują oni również szeregiem metod z obszaru fizykoterapii: najczęściej spotkamy się z elektrostymulacją dopochwową, co raz częściej proponowana jest również wspomagająca edukację i ćwiczenia metoda Biofeedback. Badania nie wykazują jednoznacznej przewagi którejkolwiek z proponowanych metod, najsłuszniejsza wydaje się strategia włączenia do terapii kilku z nich.

Systematyczność i styl życia

Jednak jedynie długotrwała, cierpliwa i systematyczna praca przynosi pożądane efekty, a w celu ich utrzymania nie wolno nam nigdy osiąść na laurach. Nawet leczenie operacyjne, które nie jest uzupełnione usprawnianiem mięśni nie daje długotrwałych efektów. Za względu na czas i koszty to właśnie ćwiczenia wydają się najrozsądniejszą długoterminową strategią podtrzymującą. Dlatego warto sprawić by ćwiczenia mięśni dna miednicy stały się nieodłącznym elementem naszego planu dnia i zdrowym nawykiem.

O tym dlaczego i jak ćwiczyć, jak zmienić swoje nawyki higieniczne, jakie mamy możliwości terapii i jak chronić swoje dno miednicy przeczytacie w innych artykułach w Strefie Kobiet na stronie Yogapolis:

No i zapraszam na zajęcia jogi lub trening dna miednicy do studia Yogapolis w Gliwicach 🙂

Anna Węgrzynowska