CZYM JEST JOGA?

Czym jest joga?

Pytanie pozornie banalne jest jednym z najtrudniejszych jakie słyszałam w odniesieniu do jogi, a odpowiedzi na nie jest prawdopodobnie tyle, ilu osobom je zadamy. Najkrótszej odpowiedzi udzielają z reguły ci, którzy nie mają pojęcia o jodze, natomiast ci, którzy z nią się zetknęli odpowiadają przeważnie w sposób zawiły i niejednoznaczny. Odpowiedź zależy bowiem od naszych oczekiwań nie tylko względem jogi, ale życia, naszego temperamentu, sposobu postrzegania świata, chwilowych potrzeb czy duchowości.

Dlatego moim zdaniem właściwsze jest zadanie pytania ” Czym dla Ciebie jest joga?” czego potrzebujesz, jaką drogą chcesz iść.

Moja joga

Joga wkracza triumfalnie do naszej przestrzeni społecznej pod różnymi postaciami. Dawno wyszła już poza ofertę klasycznych szkół jogi, a nawet klubów fitness czy ośrodków rehabilitacyjnych. Panuje w mediach i na salonach. Jest w modzie, podobnie jak weganizm, zdrowa żywność, imbir czy pieczenie chleba na zakwasie. Motywy jogiczne eksploatowane są w reklamach wszystkiego od herbaty po telefony komórkowe, a firmy odzieżowe wprowadzają specjalne kolekcje dedykowane „joginom”.  Wywołuje to rzecz jasna oburzenie ludzi od lat głęboko związanych z jogą, którzy mimo, że podzieleni na różne ścierające się ze sobą niejednokrotnie nurty w kwestii potępienia pauperyzacji jogi są wyjątkowo zgodni.

Pomimo, że stosunkowo nowa w naszej kulturze joga przyciąga co raz większe rzesze zwolenników. Część z nich, nęcona egzotycznym mistycyzmem szuka w niej wskazówek jak żyć czy odpowiedzi na nurtujące ich pytania natury metafizycznej. Kilku ślepo podąża za modą. Wiele osób wciąż jeszcze odrzuca jogę odczuwając obawy,  że może się ona kłócić z ich dotychczasowym życiem religijnym, lub wręcz stanowić dla niego zagrożenie.

Większość jednak pomija aspekt duchowy, podejmując praktykę jednej tylko ze ścieżek- HATHA JOGI, ze względu na jej dobroczynny wpływ na nasze ciało i umysł. Wielu joginów piętnuje takie podejście uważając je za spłycenie bogactwa starożytnej jogi, według której ćwiczenia ciała (asany) to tylko niewielka częścią systemu. Myślę, że nie ma nic złego w czerpaniu z całego bogactwa tylko tego, co jest nam na tym etapie życia potrzebne lub tego, co jesteśmy w stanie zaczerpnąć bez rozdźwięku w naszym systemie wartości. Jeśli mamy otwarty umysł to zawsze prowadzić nas to będzie do rozwoju i będzie początkiem pozytywnych przemian, a może nawet jogicznej drogi?

Nie każdy musi chcieć zostawać natychmiast „prawdziwym joginem” (tu znów rodzi się pytanie „któż to taki?” A może to ktoś, niemający pojęcia o asanach i filozofii jogi, ale dający swym życiem wspaniały przykład mądrego, uczciwego życia?) . Są tacy, którym wystarczy „ćwiczenie jogi”.  Jeśli ktoś chce sobie uprawiać zdrową gimnastykę, bo po niej mniej boli go kręgosłup, to nie wolno deprecjonować jego wysiłków. Podobnie szacunek należy się tym, którzy szukają w jodze sposobu na radzenie sobie ze stresem, lub tym, którzy po prostu chcą zgubić parę zbędnych kilogramów czy wysmuklić uda.  Nie dość, że to wygrzebali się z miękkiego fotela i trafili na zajęcia jogi jest dowodem ich otwartości, ciekawość świata i chęć poszukiwania, często wbrew własnym obawom czy opiniom otoczenia,  tego, że im „się chce”.

Uważam, że aspekt duchowy jogi, jakkolwiek nie bez znaczenia jest według mnie bardzo intymną kwestią i żadnemu, nawet najbardziej  zasłużonemu propagatorowi jogi nie przysługuje prawo ingerowania w tą sferę ludzkiego życia.

Praktyki umysłowe, wejrzenie w głąb siebie czy ćwiczenia uważnościowe wpływają zapewne na naszą duchowość, ale jestem głęboko przekonana, że jest to wpływ pozytywny i wzbogacający, niezależnie od naszych przekonań religijnych. W końcu pierwsze dwa stopnie jogi, poprzedzające asany to nakazy i zakazy moralne (jama i nijama), uniwersalne dla każdej kultury i religii. Mówią one o niekrzywdzeniu, prawdomówności czy wolności od chciwości. Każda myśląca i otwarta osoba dostrzeże, że nie kłócą się one z dekalogiem i nie powodują żadnego dysonansu moralnego, ani tym bardziej zagrożenia dla życia religijnego.

Jako, że skłaniam się ku podejściu akademickiemu, a nie mistycznemu do jogi (absolutnie go nie negując, ani nie pomniejszając), skupiam się na jej walorach zdrowotnych,  które zawdzięcza ona setkom lat praktyki i dokładnej obserwacji  i które znajdują potwierdzenie w najnowszych badaniach z zakresu fizjologii, biomechaniki czy psychologii. Interesuje mnie to, jak wpływa na funkcjonowanie naszego ciała i umysłu wierząc, że bez zadęcia i małymi kroczkami dotrzemy do lepszych nas- spokojnych, świadomych siebie, cierpliwych, otwartych, tolerancyjnych i przepełnionych szacunkiem dla siebie i świata.